Podcast

Jak zbudować firmę inną niż wszystkie i dlaczego warto skręcać w lewo, kiedy tłum idzie w prawo.

Ile głów tyle pomysłów na biznes, a i tak większość z nas wybiera udeptane przez innych ścieżki. A gdyby tak robić wszystko na odwrót i całkiem nieźle na tym wychodzić? Jak budować firmę w zgodzie ze sobą, która pozwala uprawiać wartości i jest czymś więcej niż tylko sposobem na zarabianie pieniędzy? W tym odcinku dzielę się swoimi doświadczeniami i refleksjami związanymi z prowadzeniem małego biznesu. Mam nadzieję, że znajdziesz w nim trochę inspiracji i świeżej perspektywy. Miłego słuchania.   

Odpowiedzialność za znakomity montaż i edycje podcastu ponosi Grzegorz Bieniecki 
Kształcenie podkastowe otrzymałam dzięki PodcastPro™   
Pozostałe sprawy ogarnia kobieta, która potrafi stawać na rzęsach Katarzyna Gacek

ZABIEG UZUPEŁNIANIA RZĘS

Zabieg uzupełniania rzęs

Odcinek dla tych, którzy rzęsy noszą, tych którzy rozważają taką ewentualność, jak również tych, co te rzęsy robią. Prawdziwa uczta rzęsologiczna. Zabieg uzupełniania rzęs jest jednym z najczęściej wykonywanych przez stylistów, jest konieczny przy stałej stylizacji rzęs, a mimo to wiadomo o nim zdecydowanie za mało. Więc wzięłam go pod lupę, a właściwie do mikrofonu i mam nadzieję choć trochę przybliżyłam związane z nim sprawy podstawowe i te bardziej zaawansowane. Czym taki zabieg jest, dla kogo, po co i dlaczego, jak często, za ile i jak to wygląda krok po kroku w profesjonalnej stylizacji rzęs. 
Zapraszam serdecznie do wysłuchania odcinka.

Odpowiedzialność za znakomity montaż i edycje podcastu ponosi Grzegorz Bieniecki 
Kształcenie podkastowe otrzymałam dzięki PodcastPro™   
Pozostałe sprawy ogarnia kobieta, która potrafi stawać na rzęsach Katarzyna Gacek

Zapraszam Cię do przeczytania artykułu o uzupełnianiu rzęs. Dowiesz się z niego:

 

  • Czym jest zabieg uzupełniania rzęs i dlaczego się go wykonuje?
  • Dla kogo jest taki zabieg?
  • Co się dzieje, kiedy nie uzupełniamy rzęs?
  • Czy jest jakaś alternatywa dla noszenia rzęs permanentnie bez uzupełniania?
  • Jak często wykonywać taki zabieg? Jak to ustalić? Czy ustala to klientka, czy może stylistka?
  • Jak długo trwa taki zabieg?
  • Ile kosztuje?
  • Jak wykonywać zabieg uzupełniania rzęs?

O zabiegu uzupełniania rzęs bardzo mało się mówi. W Internecie i na różnego rodzaju szkoleniach można znaleźć niewiele jakościowych informacji na ten temat. W czasie mojej edukacji, która trwała dosyć długo i w którą zainwestowałam mnóstwo czasu i pieniędzy, nie dostałam praktycznie żadnej wiedzy, jeśli chodzi o zabieg uzupełniania rzęs.

Natomiast 90% zabiegów, które wykonuję, to są właśnie zabiegi uzupełniania rzęs, więc uważam, że warto o nich dużo mówić. 

Bardzo bym chciała mówić o rzeczach związanych ze stylizacją rzęs, tak żeby dotrzeć do klientów. Ostatnio miałam taką sytuację, że nagrywałam odcinek o efektywnej pracy i odezwała się do mnie jedna ze słuchaczek, fryzjerka z Holandii. W tym odcinku znalazła dla siebie bardzo dużo wskazówek dotyczących efektywnej pracy, mimo że zajmuje się włosami na głowie, a nie na oczach. Jest to osoba, która też przygotowuje się do nagrywania podcastów i rozmawiałyśmy chwilę na temat dzielenia się wiedzą w taki sposób, żeby ta wiedza docierała też do klientów. Czyli mówimy o takich rzeczach stricte związanych z naszą profesją, po to też, żeby klient miał świadomość.

Wiem, że w branży bardzo często jest tak, że z jakichś powodów ukrywa się wiele rzeczy przed klientkami i mi się to nie podoba. Nie godzę się na to, ponieważ uważam, że świadomy klient jest dużo lepszym klientem. Przy budowaniu zaufania taka uczciwość związana z komunikowaniem informacji, które klient powinien dostać, jest szalenie ważna.

Mam nadzieję, że w tym artykule moje koleżanki po fachu znajdą dużo technicznych wskazówek, ale również klient, wiedząc, czym ten zabieg jest, będzie miał świadomość, po co jest wykonywany.

Czym jest zabieg uzupełniania rzęs i dlaczego się go wykonuje?

Rzęsy nasze naturalnie się wymieniają, nieustannie rosną, wypadają i to się nazywa cykl życia rzęs. Profesjonalne stylizacje przedłużania, zagęszczania rzęs polegają na tym, że mocuje się rzęsę syntetyczną na rzęsie naturalnej. Rzęsy rosną razem z tą stylizacją i razem z nią wypadają. Dlatego, jeżeli ktokolwiek ma ochotę nosić rzęsy, to musi co jakiś czas spotykać się ze swoim stylistą i je uzupełniać.

U mnie nazewnictwo jeśli chodzi o usługi, jest inne niż w większości salonów, bo ja lubię robić wszystko na odwrót. Poza tym uważam, że w nazwie bardzo ważne jest, aby zawrzeć prawdę. Jeżeli ja myślę o zabiegu uzupełniania rzęs, widzę zabieg, podczas którego uzupełniamy rzęsy. Natomiast ja wykonuję zabieg, który nazwałam REFRESH & INFILL (Odświeżenie i Dopełnienie) dlatego, że w moim przekonaniu głównym celem zabiegu uzupełniania rzęs jest odświeżenie stylizacji. 

Higiena i dbanie o rzęsy to jest podstawa tego zabiegu. Każdy, kto decyduje się na permanentną stylizację rzęs, czyli na zamianę makijażu na stylizację rzęs i chce ją nosić codziennie, mieć ją na twarzy 24 godziny na dobę, na taki zabieg musi do stylisty przychodzić. 


Co się dzieje, kiedy nie uzupełniamy rzęs?

Pierwsza rzecz jest taka, że pojawia się tzw. odrost, czyli rzęsa naturalna rośnie z rzęsą syntetyczną i odległość od powieki zaczyna być coraz większa. Środek ciążenia jest zmieniony i jest to obciążenie dla rzęsy naturalnej. Jeżeli ta rzęsa zaczyna nam jeszcze dodatkowo zwisać, pojawia się irytacja przy oczach. To jest taki rodzaj irytacji, która nie jest dla nas świadoma. Nasz mózg dostaje sygnał, że coś przy oku się dzieje, ale nie wysyła tego do części świadomej i najczęściej motoryka naszego ciała odpowiada – nieświadomie zaczynamy trzeć oko. W pandemicznym okresie odrost na rzęsach jest dużo bardziej niebezpieczny, bo nie wiemy, kiedy nasze ręce nieświadomie pocierają oko, a dotykamy różnych rzeczy w ciągu dnia. 

Kolejna rzecz jest taka, że wygląd stylizacji się zmienia. Jak stylistka ma takie umiejętności, że buduje silne wiązania między rzęsą syntetyczną a naturalną i rzęsa się trzyma jak beton, to odrosty też powodują nieład na oku. I oczywiście jak rzęsy wypadają, to tworzą się dziureczki.

Zawsze mówię, że jeżeli wszystko jest w porządku, nie ma jakichś trudnych sytuacji związanych z okiem czy rzęsami to stylizacja rzęs powinna dobrze wyglądać przez 2,5-3 tygodnie. Po 3 tygodniach stylizacja zaczyna wyglądać nieciekawie. U siebie w pracy daję gwarancję do 3 tygodni, czyli jeżeli klient do 3 tygodni nie utrzyma ładnej stylizacji, to ona podlega gwarancji. Jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby ktoś z tego korzystał. Natomiast to też nie przyszło od razu, musiałam dać sobie trochę czasu, żeby móc klientowi zaproponować taką opcję – ale to jest fair.

Zatem, jeżeli nie uzupełniamy rzęs, pojawia się odrost, jest obciążenie, może się pojawić irytacja, wygląd stylizacji się zmienia i niestety rzęsy się niszczą. Nieuzupełniając rzęs, nie chodząc regularnie na zabiegi, zniszczymy sobie rzęsy. U mnie to się zdarzyło z dwoma klientkami, które nie przychodziły na zabiegi.

Zawsze mówię, że jak ktoś zaczyna przygodę ze stylizacją rzęs, bardzo ważne jest, aby się zastanowić: „Czy ja mam na to zasoby czasowe, energetyczne, finansowe? Czy ja mam na to zasoby, żeby co 3 tygodnie pojawić się u swojej stylistki?”. Zmiany na rzęsach są bardzo widoczne. Miałam jedną klientkę, która za długo nosiła stylizację. Niestety tutaj też był mój błąd, bo po prostu nie powinnam już wykonywać stylizacji u tej Pani po iluś tam razach, kiedy nie udało jej się przyjść na zabieg. Rzęsy u niej trzymały się niesamowicie i ona potrafiła chodzić 8-10 tygodni z jedną stylizacją, która była dość ciężka i rzęsy z czasem zaczęły jej bardzo mocno rosnąć w dół. Z tego co wiem, to już nie wróciła do swoich rzęs, bo obciążenie, które powoduje, że rzęsy zaczynają mocno rosnąć w dół, często jest nieodwracalne.


Czy jest jakaś alternatywa dla noszenia rzęs permanentnie bez uzupełniania?

Oczywiście jest alternatywa dla noszenia rzęs na stałe bez uzupełnienia i jest nią tzw. wymiana setów. Przychodzimy na nowy set do stylistki, zakładamy pełne rzęsy, a później przychodzimy, ściągamy i zakładamy nowe. U mnie to funkcjonuje, ale niezbyt często i jest troszeczkę wzbogacone. Dlaczego? Konsultacja z klientką za pierwszym razem też ma związek z uzupełnianiem rzęs. Po to pytam nowe klientki o plany związane ze stylizacją, żeby wiedzieć, jak tę stylizację nakładać. W momencie, kiedy klientka wie, że będzie przychodzić, uzupełniać rzęsy to nakładam trochę inaczej tę stylizację niż w momencie, kiedy klientka wie, że nie będzie jej uzupełniać.

Alternatywą dla noszenia rzęs bez uzupełnienia jest nałożenie pełnej stylizacji i umówienie się z klientem, że on po prostu przyjdzie na ściągnięcie tych rzęs. Czekanie, aż rzęsy same wypadną to dla mnie nieporozumienie. Rzęsy jak się zakłada, to trzeba później przyjść do swojej stylistki, aby je ściągnąć lub uzupełnić.

Klientki chodzą z takimi stylizacjami i między drugim a czwartym tygodniem, przychodzą do mnie na ściągnięcie samych odrostów. Wtedy ja im już nic nie doklejam. Jeżeli klientka ma takie rzęsy, że może sobie pozwolić na noszenie 6-8 tygodni stylizacji, a ja wykonam tę stylizację w taki sposób, żeby klientka mogła sobie na to pozwolić, takie przyjście raz na ściągnięcie odrostów jest wystarczające. 

Zabieg ściągania rzęs i nowego setu łączę bardzo rzadko – tylko w sytuacjach podbramkowych. Zwykle umawiam się z klientkami, żeby przyszły na ściągnięcie rzęs dzień wcześniej. Ściąganie rzęs wysusza i lubię te rzęsy potraktować olejami, żeby je mocno nawilżyć. Później jak się nałoży nowy set, rzęsy dużo ładniej trzymają i przede wszystkim są świeże.


Jak często wykonywać zabieg uzupełniania rzęs?

U mnie zabieg jest wykonywany co 3 tygodnie. 

Zdarza się, że któraś z moich klientek przyjdzie na zabieg po 3,5-4 tygodniach i to już jest bardzo widoczne. Bardzo często jest tak, że jak klientka przyjdzie po 4 tygodniach,  jej rzęsy już są lekko uszkodzone od przeciążenia czy pocierania oczu rękami.

Co się wtedy dzieje?

Nakładam znowu rzęski i klientka musi wracać do mnie już co 2 tygodnie. Jeżeli mamy jakiekolwiek zniszczenia w rzęsach to poprzez stylizację chcemy te rzęsy wzmocnić, zatem musimy przychodzić częściej na zabieg. 

Mam dwie Panie, które się do mnie umawiają co 2 tydzień i jest to związane z tym, że jedna Pani ma problemy z kręgosłupem i bardzo dla niej jest ważne, żeby zabieg trwał krótko, a druga Pani potrzebuje zawsze mieć wszystko idealnie. 

Pracuję również z dwoma klientkami, które przychodzą co tydzień. 

Częste przedłużanie rzęs i przychodzenie do stylistki co tydzień uważam za zbyteczne i niedobre, jeśli chodzi też o rzęsy naturalne. Jeżeli za często korzystamy z tego typu zabiegów, przesuszamy rzęsę naturalną i skórę wokół oczu. Przy zabiegach stylizacji rzęs stosujemy preparaty, które zawierają alkohol, aby ściągnąć sebum z rzęs. Jeżeli będziemy robić to bardzo często to może być to niebezpieczne dla rzęs. Mogą się one później łamać, kruszyć i nie współpracują z klejem, który potrzebuje wilgoci od rzęs.

Natomiast mam w tym momencie dwie panie, które korzystają z zabiegu co tydzień. Jedna Pani to jest Pani, która była po Covidzie i bardzo straciła włosy i rzęsy. To jest sytuacja podobna co u kobiet po chemioterapii, z którymi też współpracuję.

W takiej sytuacji wykonując zabiegi stylizacji rzęs, obciążamy rzęsy naturalne. Dostają one większego przyspieszenia, jeśli chodzi o cykl życia rzęs. Nasz organizm jest bardzo mądry, nie zapominajmy o tym. Każda rzęsa syntetyczna jest ciałem obcym dla niego. W momencie, kiedy nasz organizm wyczuje ciało obce, zawsze chce się go pozbyć. Przy stylizacji rzęs wygląda to w ten sposób, że jak nasz mózg dostaje informację, że trzeba wyrzucić tę rzęsę, zaczyna kierować więcej składników odżywczych do brodawki rzęsowej i produkcja rzęs jest wtedy bardziej wzmożona. Obserwuje się (ja to mam w dokumentacji u siebie), jak rzęsy naturalnie gęstnieją i wzmacniają się przy permanentnej stylizacji rzęs. Jest to specyficzny zabieg, który trwa bardzo króciutko – nie używam przy nim mocnych odtłuszczaczy, alkoholi tylko po prostu obciążam rzęsy i patrzę, co się dzieje. 


Jak ustalić częstotliwość zabiegu? Czy to ustala klientka, czy może stylistka?

Niestety np. na rynku stylizacji rzęs w Norwegii jest tak, że to klient decyduje, kiedy na takie uzupełnienie przyjść – co 2, 3, 4 tygodnie. Klient sam wybiera również uzupełnienie. W Norwegii są tzw. czasówki, czyli klient sam wybiera czy chce 30 minut uzupełnienia, czy może 40. 

Ja nigdy tego nie ustalam w ten sposób. Moje klientki owszem rezerwują sobie same zabiegi przez booking, ale wiedzą, że mają to zrobić co 3 tygodnie. Zazwyczaj odbywa się to tak, że rezerwują kolejne 2-3 zabiegi co 3 tygodnie. 

Praktyka, że klient sam ustala, kiedy przyjdzie na uzupełnienie, wydaje mi się niezbyt dobra, dlatego że będzie on patrzył, na to ile ma rzęs i wtedy dopiero umówi się na zabieg. Natomiast u mnie, odświeżenie co 3 tygodnie jest szalenie ważne.


Jak długo trwa taki zabieg i ile kosztuje?

Zależy to od konkretnego salonu. U mnie taki zabieg uzupełniania trwa około godziny ze wszystkim – czasami 1 godz. 15 min, a czasami 45 min.
Mam jedną cenę za zabieg.
Teraz wprowadzam system subskrypcyjny, który jest wygodniejszy i dużo bardziej będzie mi się opłacać. Mamy okresy jesienno-wiosenne, podczas których organizm się osłabia, rzęsy się wymieniają i jest dużo więcej pracy przy uzupełnianiach. Wtedy klientki potrzebują przyjść troszeczkę częściej, a ja mam więcej pracy. Pytałam się moich klientek czy wolą zapłacić więcej, kiedy ja muszę wykonać więcej pracy czy wolą płacić mi jedną stałą cenę. Wszystkie moje klientki wybrały jedną cenę.
Moja cena za uzupełnienie jest bardzo wysoka. Chyba nie ma w takiej ceny. Muszę się jeszcze rozejrzeć, bo jeżeli ktoś ma taką cenę, to muszę podnieść, bo słynę z tego, że jestem najdroższa. 
Moje klientki, myślę, że to jest też związane z tym, że ja u mnie nie ma kompromisów. Po prostu siadam i muszę wszystko zrobić, tak jak powinno być. Nie ma znaczenia czy mam na to pół godziny, czy godzinę. Ma to być zrobione porządnie. I moje klientki wiedzą, że ja ich nie oszukam, bo po prostu tego nie robię. Jestem obrzydliwie uczciwa wobec klientek i myślę, że to jest też kwestia tego, że moje klientki doskonale wiedzą, że ja nie będę ich oszukiwać. Mają tę jedną cenę i dostają w niej jakość, którą ja im oferuję. Wiedzą co w niej jest i nie ma opcji, żeby czegoś nie dostały.


Uzupełnienie rzęs po innych stylistkach.

Różnie to wygląda w różnych salonach. Ja nie uzupełniam rzęs po innych stylistkach. Robiłam to parę razy, ale za każdym razem tego żałowałam. Nie uzupełniam dlatego, że po pierwsze nie wiem, co klientka ustaliła ze swoją stylistką, nie wiem, na jakich produktach ona pracowała. Być może jest to związane z tym, że w moim rejonie nadal nie ma wysokojakościowych usług stylizacji rzęs. Ja w ogóle nawet się nie umawiam, że zobaczę takie rzęsy. Daję gwarancję na moje usługi i mam takie poczucie, że jak klient ode mnie wychodzi to ma na swoich oczach moją wizytówkę. W momencie, kiedy ta moja wizytówka jest pomieszana z czyjąś wizytówką, której ja nie znam, to mi się to nie podoba.

 
REFRESH & INFILL by LashMaster, czyli uzupełnienie rzęs krok po kroku.

Pierwsza rzecz – zawsze zaczynamy od pogadanki z klientem.

Jak przychodzi moją Rzęsociółka to zawsze się o te rzęsy zapytam. Nieważne czy jest moją stałą klientką i chodzi do mnie prawie 10 lat, czy była u mnie tylko raz. Zawsze pytam, jak tam było z rzęsami przez ostatni czas, czy była jakaś irytacja, czy wszystko jest w porządku, czy coś tam się działo? To jest ważne. I szczerze powiedziawszy, większości moich klientek nawet się nie chce odpowiadać.

Zdarzyło mi się mieć klientki, które codziennie patrzały w lustro i szukały jakichś ubytków i błędów w rzęsach. Jednak większość moich klientek to kobitki, dla których rzęsy to miły dodatek. Rzęsy są dla nich, a nie one dla rzęs. Więc one najczęściej odpowiadają, że jest wszystko dobrze.

Natomiast dla mnie to jest ważne, żeby porozmawiać chwilę z klientką, zanim się położy do zabiegu. Różne są sytuacje. Ostatnio jedna z moich klientek przyszła na zabieg, położyła się i zobaczyłam, że na jej rzęsach było dużo braków, rzęsy były zniszczone i powyrywane. Klientka, która nosiła parę lat rzęsy, wiedziała, jak to się robi. Okazało się, że przeżywała żałobę, dużo płakała i tarła oczy. 

To nie chodzi o to, że ja muszę wypytywać moje klientki, nie wiadomo o co, ale wiedza o tym co się dzieje w ich życiu, jest ważna, jeśli coś się dzieje z rzęsami. Problemy pojawiają się, gdy klient choruje, bierze antybiotyki, ma dużo stresu, przechodzi przez coś ciężkiego. Często mówię, że nie rozmawiam przy rzęsach, bo jak jestem w fazie wyklejania, potrzebuję ciszy i skupienia. Ale jak klient przyjdzie na zabieg, zawsze parę słów ze sobą zamieniamy.

Kładziemy takiego klienta, prosimy, żeby zamknął swoje piękne oczęta. Włączamy lampę, ale nie za mocno. Nie naświetlajmy tych biednych kobiet na dzień dobry, bo to jest strasznie nieprzyjemne. Lampy zwykle są z regulacją światła, więc naświetlajmy klientkę powoli, po jednym stopniu. 

Pierwsze co ja robię to przeczesuję rzęsy, żeby zobaczyć jak one się układają i zaczynam od ściągnięcia odrostów. Odrost to taka rzęsa, która jest około 1-1,5 mm od powieki. Kiedy nakładamy rzęsę, ona powinna mieć odległość 0,2-0,5 mm od powieki. Wszystko wykonuje się na gołe oko, więc precyzja jest tutaj niesamowicie ważna. Rzęsę odrośniętą ściągamy mechanicznie za pomocą pęset. Nie jestem zwolennikiem używania preparatów do usuwania rzęs podczas zabiegów uzupełniania. W takich preparatach jest aceton, później trudno ściągnąć, a nawet jak zdejmuję rzęsy to i tak robię to dzień wcześniej. Więc za pomocą pęset łapiemy tę rzęskę naturalną, rzęskę syntetyczną i delikatnie rozrywamy. Musimy być bardzo ostrożni. Są na to specjalne techniki, które musimy wykorzystać, aby nie połamać, nie rozdwoić i nie poniszczyć rzęs.

Właśnie dlatego nie robię uzupełnień po innych stylistkach. Nakładam rzęsy w taki sposób, aby trzymały się bardzo dobrze, ale jednocześnie mam możliwość ich ściągnięcia (jest to zależne m.in. od tego, jak zrobiona jest powierzchnię łączenia).  

W momencie, kiedy ściągniemy odrośnięte rzęsy, przechodzimy do bardzo ważnego etapu, jakim jest higiena oka. Zaczynam od szamponu, który zmywam ciepłą wodą. Pracuję na szamponach z wysokim pH, które są przeznaczone do rzęs przed zabiegiem stylizacji rzęs. Takim szamponem przemywam dokładnie oko – przy okazji myję też powiekę i skórę pod powieką. Następnie biorę jeszcze takie długie microbrushe i zabieram się za tzw. przestrzenie międzyrzęsowe. Wjeżdżam microbrushami między rzęsy i wykonuję też delikatny masaż, który złuszcza naskórek i stymuluje wzrost włosa.

Nie mamy odrostów, mamy wyczyszczoną skórę i możemy przejść do separacji rzęs dolnych, czyli podklejamy klientkę. To jest ten moment, kiedy klientka ostatni raz otworzy oczy. Podczas oczyszczania jeszcze troszeczkę rozmawiamy, żebym mogła przygotować klientkę do relaksu i snu. Wszystkie moje Panie śpią, bo są śpioszkami.

W momencie jak separuję rzęsy dolne i zamykam oczy klientce, biorę się do pracy.

Zabieg uzupełniania rzęs wykonuję najczęściej według ulubionego algorytmu pracy, o którym mówiłam Ci w odcinku o efektywności, o tym jak przyspieszyć pracę w branży stylizacji rzęs. Mój ulubiony algorytm pracy polega na tym, że zaczynam od kącików oka, później wyklejam dolny rząd rzęs. Separuje za pomocą tasiemki rzędy, czyli podnoszę na tasiemce silikonowej rzęsy na powiekę, dolny rząd wysuwam i te rzęsy z dolnego rzędu wyklejam w 100%. Taka klientka później otwiera oko i ma oko pełne rzęs.

Jedyne co przy uzupełnieniach bywa trudniejsze to utrzymanie w 100% tego samego stylizowania oczu. Jeżeli robimy komuś typowe kocie oko czy jakieś idealne stylizacje to jak rzęsy rosną i później je uzupełniamy, czasami nie wyjdzie to identycznie jak po nowym secie, jeśli chodzi o stylizowanie oka. 

Natomiast u mnie nie ma z tym najmniejszego problemu, bo ja nie wykonuję perfekcyjnych stylizacji. Moje klientki wybierają stylizacje naturalne, trochę poszarpane, które nie wyglądają perfekcyjnie i sztucznie.

Również jestem ofiarą edukacji rzęsologicznej i idealnych linii przy oku. Natomiast pamiętam, jak robiłam idealne linie i któregoś pięknego dnia jedna z moich stałych klientek powiedziała: „Weronika, czy mogłabyś mi przy nowym secie zrobić tak, żebym miała tak jak po uzupełnieniach? Zawsze jak mi nakładasz na nowo to rzęsy, to są jakieś takie równe, a ja lubię bardziej nierówne i naturalne”. 

Obsługa klienta najbardziej pokazuje, czego klient oczekuje. Ja nie jestem zwolennikiem zadawania zbyt dużo pytań klientom, a raczej obserwowania ich, bo jak klienci odpowiadają, często później wychodzą zupełnie inne rzeczy. Trzeba obserwować i cały czas tego klienta zaspokajać.

Daj znać czy masz jakiekolwiek wątpliwości, pytania, czy coś jest dla Ciebie niejasne. Jeżeli tak jest, to znaczy, że nie wyczerpałam tematu i nagram kolejny odcinek.


Zajmuję się profesjonalną rzęs i nie piszę tutaj o amatorskich zabiegach, tylko o zabiegach profesjonalnych, które wymagają pewnych rzeczy. Wierzę bardzo mocno w to, że w momencie, kiedy takie zabiegi są wykonywane dobrze, z sercem i zaangażowaniem to ma to duży wpływ na cały nasz rynek. Kobitki, które noszą rzęsidełka, które są bezpieczne, fajne to najlepsza reklama naszej branży. Dlatego tak mi zależy, żeby dzielić się z Tobą tutaj takimi rzeczami.

Mam nadzieję, że znalazłaś w tym artykule coś dla siebie.

Jeżeli jesteś stylistką rzęs, zapraszam Cię również do wysłuchania odcinka #32: „Jak przyspieszyć tempo pracy w stylizacji rzęs?” oraz odcinka #17: „Jak zadbać o Rzęsociółkę, czyli obsługa klienta w branży stylizacji rzęs”. 

A jak jesteś nosicielką Rzęsociółką to nagrałam odcinek #11: „Po czym poznać specjalistę w branży stylizacji rzęs?”

Zapraszam Cię serdecznie.

Jeżeli ten artykuł Ci się spodobał, wniósł coś fajnego, podziel się nim proszę ze swoją Rzęsociółką.

Dlaczego Freud pokłócił się z Jungiem i o astrologii psychologicznej

Przychodzę do Ciebie z odcinkiem astrologicznym, choć to podcast podobno o rzęsach i życiu w Norwegii…. ale chyba przechodzi jakieś transformacje.
Ale to od Ciebie, mojej Słuchaczki, dostaje najwięcej wiadomości właśnie w sprawie astrologii, która tak jakoś niechcący mi się tu czasem wplata …
W odcinku znajdzie się trochę dziwnych słów i historii.

Odpowiedzialność za znakomity montaż i edycje podcastu ponosi Grzegorz Bieniecki 
Kształcenie podkastowe otrzymałam dzięki PodcastPro™   
Pozostałe sprawy ogarnia kobieta, która potrafi stawać na rzęsach Katarzyna Gacek

Jak przyspieszyć tempo pracy w stylizacji rzęs

 

Tym razem odcinek dla moich Rzęsociółek, które na co dzień pracują przy stylizacji rzęs. 

Podobno rzęsy można robić albo szybko albo dobrze. I ja sama długo wierzyłam w tę zasadę. A gdyby tak znaleźć między tym jakąś równowagę i pracować zarówno szybko i dobrze? 

W tym odcinku dzielę się z Tobą paroma sprawami związanymi z efektywnością przy stylizacji rzęs, od organizacji miejsca pracy, obsługę klienta, po elementy techniczne przy samej procedurze, które mają ogromny wpływ na to, w jakim czasie zamykasz zabieg ze swoim klientem. Poruszam temat tempa pracy NIE PO TO, ŻEBYŚ PRACOWAŁA WIĘCEJ, ale po to żebyś pracowała EFEKTYWNIEJ – a to nie znaczy więcej, to znaczy lepiej. Obyś znalazła coś dla siebie. Przyjemnego słuchania. 

Odpowiedzialność za znakomity montaż i edycje podcastu ponosi Grzegorz Bieniecki 
Kształcenie podkastowe otrzymałam dzięki PodcastPro™   
Pozostałe sprawy ogarnia kobieta, która potrafi stawać na rzęsach Katarzyna Gacek

Język norweski – czy warto się za to brać i jak to ogarnąć?

W Norwegii można swobodnie żyć, pracować i niemalże wszystko załatwić posługując się językiem angielskim. Nauka języka norweskiego może przez to wydawać się zbędna, jednak w moim odczuciu trudno poznać kulturę i zwyczaje skandynawskie nie znając języka mieszkańców tego kraju. 

W tym odcinku opowiadam o swoich doświadczeniach związanych z nauką języka norweskiego, o mentalności ukrytej w słownictwie i celu komunikacji międzyludzkiej, w której język jest często tak naprawdę tylko dodatkiem.

Odpowiedzialność za znakomity montaż i edycje podcastu ponosi Grzegorz Bieniecki 
Kształcenie podkastowe otrzymałam dzięki PodcastPro™   
Pozostałe sprawy ogarnia kobieta, która potrafi stawać na rzęsach Katarzyna Gacek

Trwałość w stylizacji rzęs. 5 nieoczywistych wskazówek dla Stylistek.

Trwałość w stylizacji rzęs. 5 nieoczywistych wskazówek dla Stylistek

Retencja przy zabiegach rzęsologicznych jest jednym z najczęściej poruszanych tematów w świecie stylistów. Doskonale pamiętam swoje początki w tym zawodzie i kłopoty związane z trwałością aplikacji. 

Nagrałam ten odcinek dla wszystkich tych, którzy już wykonują zabiegi, znają podstawy profesjonalnej stylizacji rzęs i chcieliby poprawić retencję swoich prac, bez kupowania kolejnych magicznych produktów. 

Odpowiedzialność za znakomity montaż i edycje podcastu ponosi Grzegorz Bieniecki 
Kształcenie podkastowe otrzymałam dzięki PodcastPro™   
Pozostałe sprawy ogarnia kobieta, która potrafi stawać na rzęsach Katarzyna Gacek

Oświadczenie szczepionkowe i o tym jak Tajowie podkradają kota

Proszę się nie zniechęcać tytułem, bo sprawy szczepionkowe to niecałe 2 minuty tego odcinka, natomiast cała reszta to oparta na faktach, niezwykła historia z ostatniej chwili. 

Zapraszam do wysłuchania opowieści o kocie chcącym prowadzić podwójne życie, i to w międzynarodowym towarzystwie. Jest też o tym jak zapobiegać polsko-tajskim konfliktom na skandynawskiej ziemi. I o życiu kotów w Norwegii. Wyjątkowo o rzęsach nie wspominam słowem.

Odpowiedzialność za znakomity montaż i edycje podcastu ponosi Grzegorz Bieniecki 
Kształcenie podkastowe otrzymałam dzięki PodcastPro™   
Pozostałe sprawy ogarnia kobieta, która potrafi stawać na rzęsach Katarzyna Gacek

Czas na spacer – o skandynawskim friluftsliv z twórczynią podcast ŁOSIOLOGIA Alicją Siarkiewicz

Ut på tur – aldri sur mawiają Norwedzy, co znaczy mniej więcej, że spędzając czas na zewnątrz nigdy nie… skwaśniejemy. To norweskie przysłowie świetnie pasuje do tematu tego odcinka…

W krajach skandynawskich przebywanie i ruch na świeżym powietrzu jest swego rodzaju filozofią i sposobem na życie. W tym odcinku rozmawiam z ambasadorką FRILUFTSLIV – Alicją Siarkiewicz o korzyściach płynących ze spędzania czasu na świeżym powietrzu i podstawowych założeniach tej skandynawskiej tradycji.

Zapraszam do wysłuchania odcinka, a po nim można też wpaść na nasz lajfik na instagramach o pomysłach na wprowadzenie aktywności w klimacie friluftsliv do codziennego życia.  

Znajdziesz go TUTAJ

Odpowiedzialność za znakomity montaż i edycje podcastu ponosi Grzegorz Bieniecki 
Kształcenie podkastowe otrzymałam dzięki PodcastPro™   
Pozostałe sprawy ogarnia kobieta, która potrafi stawać na rzęsach Katarzyna Gacek

Transkrypcja odcinka

Dzień dobry, witaj Alicjo, dziękuję że tu jesteś.

Dzień dobry Weroniko, dziękuję bardzo za zaproszenie.

Kochana, zaprosiłam cię tutaj do rozmowy o skandynawskim Friluftsliv, ale zanim cię tutaj i przedstawię i zaczniemy tą rozmowę, zadam ci bardzo ważne, rzęsologiczne pytanie, no bo jakby nie było to jest rzęsologiczny po części podcast, prawda? Alicjo, powiedz mi proszę, jak Ty dbasz o swoje rzęsy?

Już ci mówię, moja droga, i drodzy słuchacze. Ale jesteśmy sztywniary, na początku takie z nas podcasterki, sory muszę się trochę wiesz, rozluźnić na początku…

Tak jest!

Wiesz co tak dbam, dzisiaj mam wyjątkowo ten oto makijaż, który widać na załączonym obrazku, ale tak dbam, że nie noszę makijażu po prostu, bardzo mało używam kosmetyków, produktów do make-up’u i tych wszystkich innych różnych, między innymi dlatego, że się nasłuchałam w takim rzęsologicznym podcaście, że noszenie mascary i tych makijaży wszystkich to jest po prostu bardzo niehigieniczna sprawa, a wiadomo ja nie chce niehigienicznych rzeczy nosić na tak ważnym narządzie, jakim jest narząd wzroku, że po prostu nie noszę make-up’u i tak dbam, a jeszcze inny tip to jest taki, że sobie tak wieczorkiem olejek taki rycynowy nakładam na rzęski i na brwi też czasami, chociaż na brwi to taki mega ciemny, więc chyba tego nie potrzebuje, ale tak właśnie dbam – no make-up i olejek rycynowy.

Jestem niezwykle dumna z Twojej rzęsologicznej wiedzy, kochana. Alicio, jesteś geodetą, morsem, ambasadorką Friluftsliv, członkiem stowarzyszenia już nie pamiętam jakiego, po prostu dużo tego, ja ciebie za to absolutnie uwielbiam. Mieszkałaś 4 lata w Norwegii, od 3 lat mieszkasz w Szwecji, dobrze mówię?

Dobrze mówisz.

Jesteś też podcasterką i nagrywasz, tworzysz „Łosiologię”. Jest to twój autorski program jak piszesz na swojej stronie łosiologia.pl – powstał on z miłości do skandynawskiej natury.

Tak, zgadza się.

I w swoim bio też na Instagramie piszesz, że jesteś aktywna, kochasz las, kochasz wodę, ja bym Ci chciała zadać takie pytanie – proszę powiedz mi jak myślisz, jaki wpływ na Twój dzisiejszy stosunek do aktywności na świeżym powietrzu, do natury itd. ma fakt, że mieszkasz już tyle lat krajach skandynawskich? Czy w Polsce też miałaś do tego taki stosunek czy nie?

Historia jest dość długa, postaram się szybko ją powiedzieć, bo myślę, że ma to bardzo duży wpływ – to, że tutaj mieszkam, to, że żyję, ale to też nie było tak, że tak było zawsze, bo mi to zajęło kilka lat, żeby to tak naprawdę wprowadzić w życie, zrozumieć, być świadomym tego co się dzieje wokół mnie, a aktywna byłam zawsze i byłam takim turbo-dzieckiem – wszystkie sporty świata, granie w piłkę, skakanie tam po drzewach, jakieś berki itd. nie wiem w co tam się bawiliśmy za dzieciaka, ale wszystko było. Trenowałam bardzo długo, nie wiem ponad 5 lat chyba, karate, więc były różne sporty walki, różne przeróżne sporty i ruchy, jak tylko można sobie wyobrazić, no i to zamiłowanie do natury też było, bo jednak wychowałam się w takich czasach, gdzie nie było internetu i wszystko się robiło jednak na zewnątrz, i taka jest prawda…

Lata ‘80 ‘90 jeszcze.

’90? A sorry, ostatki, przepraszam.

Wybaczam.

Ale nie no, to że mieszkam tam w tej Skandynawii, myślę, że dobrze mi to zrobiło. W sumie zupełnie nieświadomie się wyprowadziłam, ale to jak się tutaj żyje, to jakimi się ludźmi otacza, wszystko to co się dzieje dookoła, po prostu wszystko to co jest w życiu prywatnym, zawodowym, wszystko naokoło ciebie, myślę, że to ma strasznie duży wpływ i mi się bardzo podoba, że tutaj jest to takie naturalne, takie proste, że idziemy na spacer, że jesteśmy na świeżym powietrzu, że idziemy na narty że biegamy, że robimy też różne przeróżne rzeczy, że tym żyjemy, że się cieszymy. No i tak – odpowiadając na Twoje pytanie to myślę, że to, że jestem w Skandynawii ma na to bardzo duży wpływ, bo jest na pewno mi o wiele łatwiej to robić, tak mi się też wydaje, że jest to takie bardziej przystępne tutaj…

Masz wrażenie, bo ja takie wrażenie mam, że właśnie ta kultura tutaj i ten nacisk na to, żeby korzystać z natury, wychodzić na zewnątrz i to, że my widzimy wszędzie ludzi, którzy z tego korzystają, bo ja pamiętam, jak ja przyjechałam do Norwegii 10 lat temu i po prostu to była jedna z pierwszych rzeczy, która rzuciła mi się w oczy, że po prostu ludzie uprawiają różne aktywności na ulicach i gdzieś tam ci ludzie są w bardzo różnym wieku, bo jak się nawet gdzieś poszło już mówię o zamkniętym może pomieszczeniu na siłownię to też takie zaskoczenie, bo przecież na polskich siłowniach jest tyle takich facetów itd., a tutaj dziadki, babcie, także to zamiłowanie do sportu i do natury chyba wspiera Skandynawia, taką miłość do natury…

Wspiera i uczy od małego dziecka, powiedzmy nawet już od tego dnia pierwszego czy tygodnia pierwszego, gdzie z dziećmi się spędza bardzo dużo czasu na świeżym powietrzu, wszystkie przedszkola i te pierwsze klasy, w ogóle duża jest zajęć, jest bardzo duży nacisk, ja nie mam dzieci osobiście, ale wypowiadam się z tego co wiem, że te dzieciaki spędzają jednak bardzo dużo czasu na świeżym powietrzu, potem jako nastolatkowie, ludzie dorośli i właśnie ci ludzie, którzy mnie chyba tak najbardziej inspirują i z tych ludzi, z których najbardziej czerpię te swoje takie – nie wiem – zamiłowanie, że wiesz, idziesz na spacer, idę czasami na spacer, bo chcę przewietrzyć głowę, mam tam jakichś dużo rzeczy albo się stresuję czy coś i idę się odstresować i patrzę– biegnie, biegnie pan, lat 75 co najmniej, ale on biegnie tak żywo, wiadomo – nie szybko, ale zawsze macha, uśmiecha się – hej God Morgon! – po prostu ci ludzie są tak, mają w sobie tyle życia, tyle energii, tyle takiej no nie wiem witalności takiej, aż miło się na nich patrzy i zawsze jak patrzę na tych ludzi to sobie myślę, wyobrażam siebie samą taką za ileś tam, dużo lat, że właśnie tak spędzam swoje lata dorosłego życia czy tej emerytury.

No bo to jest piękna wizja, prawda?

To jest o wiele lepsza wizja niż taka, gdzie mam na przykład… no dobra nie ma tam co snuć czarnych wizji, ale to też jest tak, żeby być tą panią babcią 75-letnią, która biega i chodzi na spacery i ma energię no to się nie bierze znikąd– to się bierze z tego że ona przez całe życie prawdopodobnie była aktywna, chodziła na spacery, spędzała ten czas w naturze i tak jej zostało, więc to jest moim zdaniem świetne po prostu, uwielbiam to tutaj.

Ale fakt, że moja babcia, która w sumie odeszła parę lat temu, ale żyła bardzo bardzo długo to ona właśnie uprawiała takie bardzo długie spacery, spacery po górach, do bardzo bardzo takich lat 70 parę lat miała, jeszcze chodziła sobie 10 km do lasu. Ale Alicjo proszę, przejdźmy sobie do takiego głównego tematu rozmowy, czyli do Friluftsliv, nagrałaś aż 5 odcinków o tym czym jest Friluftsliv i tam wyjaśniasz bardzo dokładnie wszelkie różne podstawowe założenia, czy mogłabyś tak nam krótko wyjaśnić proszę, bo być może na pewno ktoś się nie spotkał z tym pojęciem, więc czy mogłabyś tak nam powiedzieć coś czym jest Friluftsliv?

To tak bardzo krótko – Friluftsliv to jest po prostu życie w naturze, życie na świeżym powietrzu, takie życie outdoorowe, jakby to powiedzieć może z języka angielskiego. Dokładnie słowo FRI oznacza, że „free” oznacza „wolne”, „life” – „życie”, „luft” – „powietrze”, zła kolejność teraz, no chodzi o to, że…

Ja wiem o co chodzi, jest wolne powietrze, świeże i w ogóle.

Tak, jest świeże powietrze, wychodzimy do tego powietrza, wychodzimy do tej natury, wychodzimy na zewnątrz i robimy tam różne aktywności, czyli spacerki, pływanie, jazda na rowerze, łowienie ryb albo siedzenie na ławeczce i patrzenie się przed siebie, to też jest czynność…

Oczywiście!

… tak, bardzo czasami potrzebna, o której się aż tak dużo w sumie nie mówi, żeby sobie wyjść i popatrzeć tak – ale fajne ptaszki. Chodzi też tutaj o to, co jest w sumie bardzo ważną rzeczą, żeby nie mylić jej z treningiem, że Friluftsliv nie ma takich wymogów, nie ma żadnych wymogów, nie ma takiego „muszę”, jak idziesz sobie na ten spacerek to sobie idziesz, ile przejdziesz tyle przejdziesz, jeśli biegasz to też może być wiesz taki, nagle sobie biegasz a pomyślisz „ a kurczę, pobiegłabym”, a to biegnę. Tylko też, żeby nie mylić tego ze sportem, że na przykład jeśli wychodzisz już z domu z założeniem, że idę biec 10 km w takim i takim czasie no to to już jest trening, nie?

To już nie jest Friluftsliv, to jest bardzo ważne, żeby chyba to rozróżnić, nie?

Tak, generalnie i to i to jest świetne, bo i tu jest ruch i tu jest ruch, tu jest świeże powietrze i tam jest świeże powietrze tylko, żeby można było tak jakoś zrobić kategorie no to Friluftsliv właśnie nie ma takiego „muszę” i takich wymogów…

I takich bardzo mocno określonych celów, mierników, nie? To jest po prostu przyjemność z przebywania na świeżym powietrzu w jakikolwiek sposób człowiek by chciał. Czy są jakieś czynności na świeżym powietrzu, które nie są związane z Friluftsliv czy nie?

Wiesz co, no nie wiem, trudne pytanie, chyba wszystko można do tego zaliczyć, bo chodzi o to właśnie, żeby być na świeżym powietrzu, bez żadnego „muszę” i czerpać z tego korzyści i czuć się dobrze.

Właśnie porozmawiajmy o tych korzyściach, bo ja lubię w ogóle o korzyściach rozmawiać i porozmawiajmy o tych korzyściach, bo tak de facto tym odcinkiem chcemy zachęcić do właśnie korzystania z Friluftsliv. Alicjo, jakbyś mogła tak, ja wiem że tego jest dużo, ale porozmawiajmy o tych korzyściach, co to Friluftsliv przynosi?

Przynosi bardzo dużo, tak jak już wspomniałaś, ja w ogóle, tego nie widać, ale przygotowałam sobie takie notatki do tej rozmowy, chyba za 2 tygodnie zbierałam te wszystkie korzyści, żeby o tym opowiedzieć i tego się nie da opowiedzieć w jednym odcinku, ale postaram się tak szybko i w miarę…

Jesteśmy w podcaście, nie spiesz się Alicja, poza tym jesteśmy w Skandynawii – kto tutaj się spieszy?

Tak właśnie, jest luzik, we Friluftsliv też o to chodzi, że to ma być, wiesz, no stres, ty masz wyjść na ten spacer i się odstresować, to jest właśnie jedno z korzyści przebywania w naturze, że zmniejsza się poziom stresu.

Mega potrzebne w naszym świecie, prawda?

Strasznie, strasznie, czytałam gdzieś jakieś, właśnie jak się przygotowywałam do tego wywiadu, czytałam gdzieś jakieś zebranie tych wszystkich korzyści i badań i tam było, że nawet już 4 minuty przebywania w naturze powoduje, że hormony stresu się obniżają, więc samo to że wyjdziesz…

Niesamowite!

Tak, bardzo niesamowite…

4 minuty to jest nic, prawda?

Tak, czyli tak: obniża się poziom stresu, obniża się tętno, obniża się twoje bicie serca, co ja powiedziałam teraz – tętno i bicie serca, już jakieś głupoty gadam, widzisz?

Nie, dobrze mówisz, tętno i bicie serca.

No tak.

Wiadomo o co chodzi, kochana, dobrze nam się wszystko obniża, tak jak trzeba, reguluje nam się.

To co nam się musi, wiesz, to co mamy dużo to nam się obniża, bo nam się musi obniżać, czyli głównie ten stres, a to co nam się podnosi to energia, taka witalność, radość z życia, kiedy idziemy do natury to też zwiększa nam się ruch, bo na przykład idziemy czy biegniemy czy pływamy czy jedziemy na rowerze to poprawiamy swój szkielet, poprawiamy swoje mięśnie, poprawiamy swoją mobilność, jest naprawdę szereg korzyści, i teraz znowu się zacięłam, muszę sprawdzić notatki…

Ale Alicja, powiedziałaś tutaj o korzyściach takich zdrowotnych i to na poziomie takim fizycznym i psychicznym, czyli takim holistycznym można powiedzieć, prawda, bo tutaj ten poziom stresu ma wpływ na wiele rzeczy i na przykład na nasz sen, a przecież jakość snu jest bardzo ważna dla jakości naszego życia, więc takie zdrowotne sprawy tutaj wymieniłaś, a jeszcze w kwestiach społecznych, prawda?

Poprawia się, przepraszam, że Ci przerwałam, dopiero jak zaczęłaś mówić to mi po prostu wiesz „aaa, poprawia się koncentracja”, moja koncentracja po prostu w pomieszczeniu jest na poziomie level. Poprawia nam się koncentracja, lepiej się uczymy, lepiej zapamiętujemy, właśnie w skandynawskich szkołach i przedszkolach bardzo dużo, tak jak wspomniałam, dzieciaki bardzo dużo czasu spędzają na zewnątrz i przez to się uczą, mają w ogóle lekcje na zewnątrz, to nie jest tak, że oni tylko się bawią, ale mają już w tych późniejszych klasach mają takie zajęcia, w których się uczą i też jest pokazane, udowodnione, że lepiej się uczymy przebywając w naturze i doświadczając tego, bo inaczej jest jak się uczysz lekcji z biologii czy z geografii z książki i notateczek, a inaczej zupełnie jest jak wyjdziesz do tego lasu i doświadczasz tego wszystkimi zmysłami, możesz pomachać, możesz dotknąć, możesz zobaczyć, możesz poczuć wiatr na własnej skórze, do tego poprawia się apetyt, do tego poprawiają się też właśnie wszystkie te społeczne aspekty, jak się dogadujemy jak się kontaktujemy, to, że musimy na kimś polegać, bo w naturze… w sumie chyba gdziekolwiek na świecie ciężko sobie człowiekowi poradzić samemu, dlatego się zbieramy w te stadka żeby sobie pomagać nawzajem, więc to też uczymy się tego wzajemnego kontaktu i przebywania z różnymi ludźmi w różnych sytuacjach.

Dokładnie, a jeszcze jak wcześniej wspominałaś o tych babciach biegających i pozdrawiających to też właśnie pomyślałam o takich korzyściach społecznych wynikających… ty tutaj mówisz o współpracy w grupie, o takich rzeczach, ale też takie społeczne czucie się jak u siebie, ja w Norwegii poczułam się najbardziej jak u siebie jak zaczęłam właśnie chodzić w góry i uprawiać aktywność i zauważyłam, bo ja tak sobie myślałam czasem w weekendy latem „gdzie ci wszyscy ludzie są”, bo nie było ich nigdzie w mieście i któregoś razu poszłam w góry i się okazało, że po prostu oni tam wszyscy są – w lasach, w górach. Dlaczego, powiedz mi, taką refleksję mam, że coś, to przynosi tak wiele korzyści jest darmowe, jest dostępne, generalnie możemy z tego korzystać wszyscy, póki co nie jest to jeszcze aż takim luksusem, nie wiadomo co będzie dalej, prawda, a jednak we współczesnym świecie, no tutaj w Skandynawii mamy to wsparcie, że jednak kulturowo się wspiera to korzystanie z tego, ale we współczesnym świecie, w wielu miejscach nie, tak? Dlaczego tak może być? Kurczę, to jest dziwne.

Wiesz co? To jest bardzo takie filozoficzne pytanie, wiadomo to ty lubisz filozofować, ale pofilozofujmy sobie razem. Nie no wiesz co, ja też przeczytałam, jak już się szykowałam do tej rozmowy jedną książkę Andersa Hansena, to jest taki szwedzki nie psychoterapeuta tylko lekarz psychiatrii. Jon napisał taką jedną książkę, przeczytam tytuł „Silny mózg – jak ćwiczenia i trening wzmacniają Twój mózg” i drugą książkę, jaką on napisał to jest „Zdrowie na receptę” i podsumowanie tej jednej książki to jest takie, że jak ją czytasz to chcesz coś robić, bo ten ruch jest taki wspaniały dla życia i dla zdrowia i dla wszystkiego, że nie masz nic w głowie tylko idziesz i po prostu robisz coś i się ruszasz, a z drugiej książki wynika taki morał w skrócie, że właśnie ruch jest najlepszym i najwspanialszym lekarstwem na świecie, bo jest za darmo, zupełnie za darmo i nie ma żadnych skutków ubocznych i tam jest trochę tak pofilozofowane właśnie dlaczego z tego nie korzystamy w sumie można mieć dużo różnych pomysłów na to, ale myślę, że lubimy chyba mieć coś takiego, miałam tego nie mówić, ale chyba szczególnie my Polacy, że…

My jesteśmy wyjątkowi po prostu…

No lubimy chodzić do lekarzy, lubimy jak jest tabletka na wszystko, ja pamiętam, zupełnie nie mam czego ukrywać ani czego się wstydzić, ale jak przyjechałam do Norwegii to przecież były tak – tabletka, syropek, maść, po prostu tabletka na wszystko i ma pomóc na wszystko, tak? Coś cię zaboli, pójdziesz do lekarza albo tam gdzieś i on ci da coś cudownego, jakiś zastrzyk albo właśnie jakąś tą magiczną kapsułkę i ty to weźmiesz przez kilka dni i ci będzie lepiej, nie? I my to chyba lubimy taką mieć, takie coś, co ktoś nam da i nam się wydaje, że to podziała, a żeby się ruszać i dbać o siebie no to musimy my to robić, sami sobie to postanowić, we własnych głowach i robić to regularnie, codziennie, powoli, pomału i testować różne rzeczy i tak naprawdę robić to przez całe życie, więc…

Dokładnie, Alicja, a tak mówisz o tym lubieniu, ale zwróć uwagę, że jednak marketingowo się karmi jednak w Polsce na wszystko leki, a tutaj tego też nie ma, i to się sprzedaje, tutaj tego nie ma, tutaj jak się idzie do lekarza chorym to lekarz zaleca spacer, odpoczynek, a raczej leki dostać, jakieś antybiotyki to nie jest też tak łatwo. Alicja, i teraz przejdźmy do takiej moim zdaniem najważniejszej częściej tego podcastu, takich konkretów, bo skoro wiemy że jest tyle korzyści wynikających z ruchu na świeżym powietrzu, skoro wiemy że mamy generalnie do tego dostęp i jest to darmowe i jakbyśmy chcieli po prostu wprowadzić sobie w życie, w taką codzienność ten Friluftsliv, ale nie mamy takiego wsparcia, tak jak my tutaj w Skandynawii przycinek co możemy zrobić żeby sobie zbudować, porozmawiajmy jak zbudować nawyk Friluftsliv, po prostu zwykły nawyk, codzienny?

Nie wiem gdzie zacząć, ale jak będę zbiegać na manowce to mnie sprowadź. Zacznę od tego, że chyba najważniejsze to jest właśnie zdać sobie sprawę z tego po co to robimy i dlaczego to jest takie ważne, bo jeśli sobie zdamy sprawę, że ja teraz codziennie, gdy czuje się dobrze, dbam o siebie, ruszam się, chodzę na spacer, wychodzę do lasu, robię różne aktywności, wychodzę na ryby, grzyby, cokolwiek tam kto lubi i może, jak to zrozumiemy to po prostu będziemy to robić, jeśli się do czegoś tylko i wyłącznie zmusimy, bo ktoś tam nam powie, a my sobie tam potem ręką machniemy „a, co tam wiesz, co ona tam gadała za głupotki” no to nie będzie tego nawyku, więc jeśli już dojdzie do nas, że „ok słuchaj, to jest ważne, nie czekaj aż coś cię zaboli tylko po prostu miej swoją wizję, tak jak ja mam wizję tej babci biegającej, że chcę taka być i rób codziennie wszystko, żeby było to możliwe”, a druga rzecz, że muszą to być aktywności, które my lubimy, po pierwsze, takie aktywności, które możemy wykonać, no bo ja nie będę sobie teraz wymyślać, że uwielbiam pływać, co lubię, jej będę teraz pływać codziennie, bo jak nie mam basenu no to sobie nie popływam. Muszą to być aktywności też dostosowane do pory roku, no bo w zależności też gdzie mieszkamy to trzeba być realistą po prostu, do naszego trybu dnia, to co robimy, jakie mamy rodziny, jeśli mamy jakieś obowiązki rodzinne, obowiązki w domu no to trzeba jakoś sobie tak to ustalić, że „ok, nie mam czasu rano, bo mamy zawsze harmider rano, ale wieczorem może tam będzie ten wieczorny spacer na przykład, albo przejażdżka rowerem, albo narty, cokolwiek, więc wybrać takie rzeczy, które lubimy, które są proste, które są realne do wykonania i zacząć takimi małymi kroczkami, to nie mówię, że od razu trzeba iść w góry na 10 km, tak jak twoja babcia, tylko na 20 minut spacerku na przykład przed snem, to jest super sprawa i teraz mi się przypomniało…

Albo nawet 10, prawda? 10 by mogło wystarczyć na początku.

Tak, dokładnie, no jasne 10, słuchaj 5 wystarczy, wystarczy, że nawet założysz buta i wyjdziesz jedną nogą za drzwi i to wystarczy, bo drugiego dnia może będą dwie nogi, potem już przejdziesz kilka kroków, więc żeby zacząć naprawdę bardzo prosto, nie stawiać sobie jakichś nierealnych wymagań co do siebie, żeby się nie karcić w żaden sposób, może jak tam nam coś nie pyknie no bo wiadomo możemy być zmęczeni, możemy być chorzy, cokolwiek, ważne też żeby dostosować może do takiej swojej formy danego dnia, bo ja na przykład jak sobie zaplanuję, że, dzisiaj sobie tak zaplanowałam, że pojadę rowerkiem na taką górkę, ale nie wiem, nie wykonam chyba tego, bo nie dam rady, więc pewnie będzie tylko spacer jakiś właśnie taki króciutki, więc no sposobów jest sporo, fajnie jak ma się jakiegoś ziomeczka takiego, towarzysza, wędrownika, który na przykład będzie chciał z nami chodzić albo coś robić, najlepiej mieć takiego na żywo a nie on-line, może to być kot może to być pies nawet, to jest zupełnie osobista sprawa, jedynie ludzie chodzą z kotami, więc…

Tak, niektórzy się zdarzają tacy, że chodzą z kotami, rzeczywiście. Słuchaj bo tak, z takich rzeczy ważnych, które tutaj powiedziałaś, warto sobie też zaplanować czasu w sensie takim, że mówiłaś tutaj właśnie że jak się ma rodzinę i tak dalej, obowiązki, warto sobie zaplanować czas na tą codzienną aktywność, to nie musi być godzina, dwie, trzy, wręcz przeciwnie – niech to będzie coś małego, niech to będzie 5 minut, niech to będzie 10 minut. Mówiłaś o tym, aby znaleźć aktywności, które się lubi – to mi się wydaje jest w ogóle taki temat dosyć istotny, bo w tym wszystkim myślę, że są osoby, które są bardziej kreatywne, są osoby, które są mniej kreatywne w takim kontekście szukania takich pomysłów i myślę sobie, że warto by było jeszcze ten temat rozwinąć właśnie, jak tych pomysłów szukać, ale ostatnio rzecz, związana z porami roku, bo przecież my jesteśmy w Skandynawii, tutaj jest takie powiedzonko, wiesz jakie powiedzonko, powiedz je proszę, ty tak pięknie mówisz …

Aha, że nie ma złych ubrań

Tak, już myślałam że chcesz powiedzieć, że… Nie ma złej pogody?

Tak, nie ma złej pogody!

Nie ma złych ubrań, są złe ubrania, jest bardzo dużo złych ubrań, zaznaczmy to głośno!

Tak, ja w ogóle miałam takie pytanie na moim interview w Oslo, i mi to zadali, a ja tam wiesz „nie ma złej pogody, a co tam ubrania”, a potem wyszłam z siebie, wiesz, taka idiotka, poszła na pierwszą robotę, na budowę w kwietniu, w połowie kwietnia, pamiętam wyjeżdżałam już, mieliśmy opony zmienione na letnie, jak nam przywaliło zimą, po prostu złem no to też można wiesz..

Ale Alicja, powiesz jak się mówi w Norwegii a propos właśnie pór roku i ubrań?

W Norwegii? A już bym to bardziej chyba po szwedzku powiedziała…

A no tak, wybacz mi.

Ja już trochę tak nie pamiętam tego norweskiego, wiesz ‘det finns inga dåliga väder bara dåliga kläder’

Czyli po prostu nie ma tej złej pogody na to, żeby wyjść, są tylko złe ubrania i właśnie z tym przygotowaniem się na, właśnie zaplanowaniem sobie czasu i zaplanowaniem sobie ubrań, takie rzeczy to są też chyba takie wspomagające, nie?

Jasne, jasne. Tak naprawdę w Friluftsliv jest to fajne, że no tak naprawdę nie potrzebujemy wielu rzeczy, nie potrzebujemy super inwestycji, bo to co jest nam potrzebne to wygodne buty, takie żeby nam nie przemakały najlepiej, to właśnie zależy od pory roku, no i jakaś kurtka. Tak naprawdę możesz wyjść i w dżinsach i we wszystkim, tylko jak będzie jakaś super ulewa i super niepogoda czy tam śnieżyca to też lepiej się na początku nie katować, że za wszelką cenę ja wyjdę, bo tak sobie postanowiłam, no wiadomo jak jest…

Nic na siłę we Friluftsliv.

Tak, nic na siłę, ale fajnie mieć to w pamięci i ja na przykład, tak jak wspomniałaś, jestem geodetą i teraz mam taką pracę, że czasami jestem na zewnątrz, czasami jestem w biurze ja sobie teraz tak planuje, że jak jestem na zewnątrz i mam długi pomiar, czyli chodzę sobie tam z jakimś instrumentem, jestem ciągle na świeżym powietrzu, chodzę, chodzę, jestem zmęczona to ja już potem w domu na przykład nic nie robię, bo ja sobie ten czas pracy poświęcam na bycie w ruchu.

No właśnie, prawda? Czyli praca też może być Friluftsliv?

No tak, no to już jest praca, wiesz to też nie jest tam jakieś wytłumaczenie mocne, no bo jeśli ktoś pracuje 6 godzin w tygodniu na świeżym powietrzu to może powiedzieć „ ja już swoje odpykałem”, no nie?

Tak.

Ale ja mam czasami tak, że, teraz szczególnie, że chodzę w lesie sama, i tam po takich ścieżkach i tam mierzę sobie takie lampy, no nieważne, w każdym bądź razie, jeśli mam takie dni typowo biurowe, gdzie siedzę przed komputerem i jestem tam tzw. klikaczem no to wtedy sobie robię takie już większe wyprawy, większe typu pojadę pół godziny rowerem. W ogóle jeżdżę też rowerem do pracy, więc to też można jakoś tam sobie pogodzić.

Słuchaj, a tak trochę egoistycznie cię zaprosiłam, egoistycznie, samolubnie teraz na jesień do tego odcinka, bo ja ci powiem szczerze, wiesz, ja znam korzyści z takiego codziennego ruchu na świeżym powietrzu, natomiast zdarzają mi się takie momenty, takie cykle że tak powiem, że potrafi się zasiedzieć. Ostatnio tak się zasiedziałam i teraz chcę właśnie wrócić do takiego regularnego wychodzenia, dlatego, że jesteśmy też przed okresem jesienno-zimowym, już prawie w okresie jesiennym, ale przed okresem zimowym, więc warto tutaj, jak się żyje w Skandynawii to rzeczywiście człowiek bardziej docenia jednak to słońce i to wszystko, więc chciałabym też sobie wprowadzać taki nawyk wychodzenia codziennie z domu, myślę, że forma takiej tabelki typowej właśnie do budowania sobie nawyków, gdzie sobie byśmy wypisali czynności, które lubimy, w ogóle jakieś aktywności różne na świeżym powietrzu i po prostu sobie zrobili taką tabelkę, wiesz, no na przykład 10 pierwszych dni i sobie zaznaczamy krzyżykiem codziennie, że jakąś taką aktywność byśmy zrobili – myślisz, że taka forma mogłaby być fajna do tego, żeby taki nawyk właśnie wprowadzić?

Myślę, że byłaby bardzo fajna, moja droga, jasne, i też wypisanie, samo wypisanie takich różnych pomysłów, bo tak naprawdę można całe życie chodzić na spacery i tak jakby na przykład są też różne jakieś spacery uważności i np. że na tym spacerze zauważam np. zapachy, a na tym spacerze skupiam się na jakichś dźwiękach, więc możemy wypisać różne, przeróżne aktywności, a jest ich sporo…

No właśnie, to jest kwestia też bardzo indywidualna, bo niektórzy lubią różnorodność, ja na przykład Jestem osobą, która w aktywności fizycznej bardzo lubi różnorodność, natomiast są takie osoby, które właśnie lubią chodzić na właśnie takie na przykład spacery codzienne i one są gdzieś tam takie właśnie uważności i coś tego typu. Słuchaj, pomyślałam sobie, bo wiem, że wypisanie takich aktywności i w ogóle czasami bywa trudne – może byśmy spotkały się jeszcze we wrześniu, wrzesień to jest taki miesiąc astrologicznej panny, który bardzo pomaga w budowaniu nawyków – może byśmy się spotkały jeszcze na jakimś live tutaj ze słuchaczami we wrześniu i sobie właśnie takie aktywności wspólnie razem powymyślali, powypisywali, żeby mieć taką zachętę, motywację…

No jasne, zachętę, motywację, można też podzielić się, bo tak jak mówiłyśmy o tym współtowarzyszu do wędrówek, jasne – fajnie go mamy, ale czasami jest tak, że go nie mamy, a w sumie bardzo często jest tak, że go nie mamy, więc może fajnie byłoby mieć taką wirtualną koleżankę do spacerów, albo jakąś taką no powiedzmy tą motywację, fajne słowo, czy jakieś pomysły po prostu do zrobienia, a ja jeszcze mogę sprawdzić jak się pandemia cała zaczęła to w Polsce wiadomo jak było, a w Norwegii Norsk Friluftsliv – taka organizacja miała akcję, nie wiem czy do tej pory w sumie ją mają ‘En om dagen’, czyli „Raz dziennie”. Polegało to na tym, żeby raz dziennie coś robić, raz dziennie wychodzić z domu, raz dziennie robić właśnie jakąś taką aktywność, iść na spacer, i oni właśnie dawali też dużo pomysłów co można robić, na przykład idziesz na spacer w poniedziałek, swoją tam rundkę, którą lubisz, a we wtorek idziesz tylko w drugą stronę, w sensie, że wiesz, nie że tyłem, tylko że…

Bardzo fajny pomysł!

Idziesz tyłem, w czwartek bokiem, a w piątek drugim bokiem (śmiech).

To też jest pomysł!

To też jest pomysł.

Ja myślę, że tu w Norwegii nikt by na to nie zwrócił uwagi, jakby ktoś sobie boczkiem szedł (śmiech). Dobra Alicja, słuchaj, bardzo ci dziękuję w ogóle za tą rozmowę, jadę w ogóle mogłabym z tobą tu jeszcze tak troszeczkę sobie dyskutować, ale wiesz co? Spotkajmy się proszę na takim live, video z tego live’a później też dołączymy na stronie pod tym odcinkiem podcastu, żeby tutaj ktoś jak nas słucha 10 lat później czy tam w 2085 roku, prawda, to żeby mógł sobie tam do nas dołączyć. Ja tobie najpiękniej dziękuję, że przyjąłeś zaproszenie do podcastu, trochę nam ten odcinek zajął i czasu i różnych rzeczy, więc tym bardziej ci dziękuję, że poświęciłaś swój czas, bo wiem jak cenisz też swój czas i wolisz gdzieś tam latać samolotami, prawda, czym ty tam latasz właśnie – helikopterami? Nie nadążam za tobą!

Raz się przeleciałam i tam wiesz już, o…

Dziękuję ci za to, że tutaj dzisiaj jesteś, życzę ci mnóstwa czasu na świeżym powietrzu, zapraszam wszystkich serdecznie do wysłuchania twoich odcinków podcastu „Łosiologia”, czy jakieś plany związane z „Łosiologią” na następne miesiące masz?

Wiesz co, plany to łohohooo, nie no wiadomo, są plany, ale tak teraz pomyślałam o tym wrześniu, bo ty powiedziałaś o tym, że wrzesień jest miesiącem panny i planowania i tych nawyków i my w pracy mamy teraz taki challenge właśnie ruchu, zaczyna się chyba 6 września i polega na czym, że za każde 20 minut ruchu zbieramy jeden punkt i to będzie trwało chyba przez cały właśnie wrzesień i kto najwięcej punktów uzbiera czy jaka grupa to tam czeka jakaś nagroda, a typowa nagroda w Skandynawii na jesień to są uwaga uwaga czy ktoś zgadnie, dam chwilę czasu do pomyślenia dla słuchaczy…. kamizelki odblaskowe!

No tak, bo jesienią, zimą, jak się spędza czas na świeżym powietrzu to lepiej błyszczeć, prawda?

Dokładnie, dokładnie, więc bezpieczeństwo przede wszystkim…

Ale tu od razu pokazujesz jak przedsiębiorcy wspierają pracowników swoich w tym, żeby wychodzili i motywują żeby wychodzili i w ogóle zażywali ruchu, wychodzili na zewnątrz…

Dokładnie, i to jest też takie odgórne, bo mają, tak mi się wydaje, że to są pieniądze z podatków za to, jest mnóstwo w ogóle różnych takich rzeczy, bonusów, które pozwalają pracownikom właśnie korzystać z tego, godzinka na ruch w pracy…

Płatna?

Tak.

Zaznaczmy – płatna godzinka na ruch w miejscu pracy dla pracowników.

To jest świetne, też nie jest to zawsze, zależy jaka jest firma, ja akurat teraz mam godzinkę na ruch, może to też być więcej, to nie jest tak, że to jest godzinka i mnóstwo innych, ale to już o tym inny podcast możemy zrobić. Jakie plany w „Łosiologii”? Tak myślałam, żeby zrobić taki odcinek podsumowujący wszystko co ja chciałam powiedzieć i o czym zapomniałam teraz powiedzieć albo o czym powiedziałam tak jakoś zupełnie poplątanie z pomieszaniem…

Ale to jest po naszemu kochana, taki chodnikowy styl!

No właśnie. Generalnie przesłanie jest takie, żeby się więcej ruszać, a jak już połączymy ten ruch z ruchem na świeżym powietrzu to już jest w ogóle jakieś turbo efekt i będziemy przez to tylko szczęśliwi i zdrowi..

I taki świat mi się podoba. Alicja, już się z tobą pożegnałam, czy nie?

Tak pożegnałaś, ale jeszcze tak – dziękuję ci również Weronika za zaproszenie, było mi bardzo miło i wszystko to co się tam mówi na koniec…

Dziękuję, słyszymy się i widzimy się na live na Instagramie we wrześniu 2021 roku i sobie porobimy jeszcze takie fajne rzeczy, żeby się zmotywować i zainspirować do więcej ruchu na świeżym powietrzu.

Jasne, do zobaczenia!

Dziękuję ci pięknie, do usłyszenia, do zobaczenia!

Cześć!

Jak się chronić przed nieuczciwymi klientami i co ma do tego astrologia?

Tym razem przychodzę z niezbyt miłym tematem, ale wierzę, że potrzebnym. 

Nieuczciwi klienci byli, są i pewnie będą, ale świadomość tego jak działają i jakie techniki stosują, może pomóc się uchronić przed wieloma nieprzyjemnymi sytuacjami. A co może mieć do tego astrologia? Serdecznie zapraszam do wysłuchania odcinka. 

Listen to „#27 Jak się chronić przed nieuczciwymi klientami i co ma do tego astrologia?” on Spreaker.

Odpowiedzialność za znakomity montaż i edycje podcastu ponosi Grzegorz Bieniecki 
Kształcenie podkastowe otrzymałam dzięki PodcastPro™   
Pozostałe sprawy ogarnia kobieta, która potrafi stawać na rzęsach Katarzyna Gacek














Czym jest wewnętrzne dziecko i jak o nie dbać – Ministerstwo Zmian Wewnętrznych, Monika Doedée

Rozmowa o beztrosce, łapaniu koników polnych, twórczości, intuicji, bieganiu boso po łące i wartości, jaką niesie za sobą kontakt i dbanie o wewnętrzne dziecko. 

W tym odcinku Ministerstwo Zmian Wewnętrznych definiuje czym wewnętrzne dziecko jest, jak o nie dbać, dlaczego to takie ważne i jakie konsekwencje mogą na nas spaść, jeśli zlekceważymy potrzeby z nim związane. 

WAŻNE! Wypełnij formularz i otrzymaj SPECJALNY PREZENT od Moniki, który pomoże Ci rozpoznać, zadbać i rozpieszczać swoje wewnętrzne dziecko. 

.

Odpowiedzialność za znakomity montaż i edycje podcastu ponosi Grzegorz Bieniecki 
Kształcenie podkastowe otrzymałam dzięki PodcastPro™   
Pozostałe sprawy ogarnia kobieta, która potrafi stawać na rzęsach Katarzyna Gacek