Posłuchaj mojego podcastu!

O czym tym razem?


Zrobiłam szkolenie z UV i… nie tak to miało wyglądać

PUBLIKACJA Z DNIA
23 kwietnia 2026

Nie pędzę za trendami. Ale to nie znaczy, że je ignoruję.

Po 13 latach w branży widziałam już tyle „rewolucji”, że nauczyłam się jednego — najpierw obserwuję, potem sprawdzam, a dopiero na końcu podejmuję decyzję. System UV też miałam na radarze już wcześniej. Rok temu nagrałam nawet odcinek podcastu z dziewczyną, która na nim pracuje.

Ale to nadal nie był dla mnie moment, żeby w to wejść.

Dopiero kiedy moje kursantki i słuchaczki zaczęły pytać coraz częściej, złapałam się na tym, że nie chcę opierać się na cudzych opiniach. Chciałam wiedzieć.

Dlatego wsiadłam w pociąg i pojechałam na szkolenie.

11 godzin.

Z nastawieniem: zobaczę, nauczę się… i wracam do swojego.

Nie planowałam zmiany. I właśnie dlatego to, co wydarzyło się później, tak bardzo mnie zaskoczyło.


Opowiadam o tym wszystkim w tym odcinku:

Co mnie naprawdę zaskoczyło w systemie UV

To nie był jeden moment ani jedno „wow”. To był proces — momentami niewygodny, momentami trudny, a dopiero z czasem naprawdę ciekawy.


1. Jest jedna rzecz, o której prawie nikt nie mówi

Na szkoleniu okazało się, że są konkretne sytuacje zdrowotne, przy których nie powinno się pracować z systemem UV.

I tu pojawia się mój wątek.

Choruję na epilepsję od lat. Biorę leki, które działają i od ponad 20 lat nie miałam ataku. Ale były w moim życiu momenty, w których byłam bardzo blisko.

Dlatego kiedy usłyszałam, że praca przy świetle UV — czyli w praktyce przy powtarzającym się impulsie światła — może być obciążeniem dla układu nerwowego, zatrzymałam się.

To przestał być temat techniki. To stał się temat bezpieczeństwa.

W moim przypadku, przy stabilnym stanie i leczeniu, mogę pracować tą metodą. Ale wymaga to większej uważności — na ciało, na napięcia, na sygnały, które pojawiają się w trakcie pracy.

I to był dla mnie bardzo trzeźwiący moment.

Bo nagle zrozumiałam, że to nie jest kolejny trend, tylko narzędzie, które niesie ze sobą realną odpowiedzialność.


2. Początki nie są łatwiejsze

Przejście na UV nie jest płynne ani wygodne.

Na początku wszystko się rozjeżdża — ciało, technika, tempo pracy. Wprowadzenie pedału, zmiana ustawienia, inny rytm ruchu… to wszystko wymaga czasu.

Dla kogoś, kto pracuje latami w jeden sposób, to jest realna zmiana nawyków.

Z mojej perspektywy nie jest to „łatwe przejście”. Raczej etap, który trzeba po prostu przejść.


3. Tempo pracy — i tu pojawia się różnica

Zanim weszłam w UV, moje tempo pracy było naprawdę dobre. Nie miałam poczucia, że coś tu jeszcze można znacząco poprawić.

A jednak.

W momencie, kiedy przestajesz czekać na związanie kleju, zmienia się rytm całej pracy. Nie ma tego mikromomentu kontroli, czy już „złapało”, żeby uniknąć sklejek.

Te ułamki sekund, które wcześniej wydają się nieistotne, w skali całego zabiegu zaczynają robić różnicę.

Praca staje się płynniejsza, spokojniejsza i bardziej powtarzalna. A tempo rośnie — bez chaosu.


4. Trwałość, która zmienia sposób pracy

Rzęsy w systemie UV trzymają się wyraźnie mocniej i dłużej.

W praktyce przełożyło się to u mnie na zmianę rytmu wizyt — klientki, które wcześniej przychodziły co 3 tygodnie, bez problemu przeszły na 4.

To wpływa nie tylko na efekt końcowy, ale na cały sposób pracy: planowanie grafiku, organizację dnia i model biznesowy.

Jednocześnie ta trwałość nie wybacza błędów.

Jeśli technika nie jest dopracowana, UV to pokaże. Dlatego precyzja i świadome podejście do aplikacji mają tutaj jeszcze większe znaczenie.


5. Koniec walki z klejem

Jedną z największych zmian jest uniezależnienie od warunków w gabinecie.

Przy klasycznym kleju tempo wiązania zależy od temperatury i wilgotności. W UV ten problem znika — utwardzenie zależy wyłącznie od światła.

Daje to większą przewidywalność i spokój pracy.


6. To nie jest trend — to narzędzie

System UV nie zrobi z Ciebie lepszej stylistki.

Ale jeśli masz już warsztat — może go podnieść.

To nie jest droga na skróty. To jest kolejny poziom pracy.


Czy warto iść na szkolenie z systemu UV?

Nie każda stylistka tego potrzebuje.

Jeśli szukasz rozwiązania, które „naprawi wszystko” — to nie tutaj.

Ale jeśli chcesz pracować bardziej świadomie, mieć większą kontrolę i rozwijać swój warsztat — to jest kierunek, który warto rozważyć.


Dla kogo system UV ma sens?

Dla stylistek, które pracują dużo, chcą większej stabilności i są gotowe zmienić swoje nawyki pracy.


Podsumowanie

Ja też myślałam, że to kolejna moda.

Okazało się, że to narzędzie, które — dobrze użyte — realnie zmienia sposób pracy.

Ale tylko wtedy, kiedy jesteś gotowa się go nauczyć.

Dlatego dzisiaj nie tylko na nim pracuję, ale też uczę tej metody na swoich szkoleniach — pokazując nie tylko „jak”, ale przede wszystkim na co uważać i jak przejść przez ten etap początkowy bez frustracji. Sprawdź moje szkolenia TUTAJ

Posłuchaj w swojej ulubionej aplikacji!

Bywam w social media

Zapisz się na rzęsoletter!

Sprawdź, co dla Ciebie przygotowałam!

Bez spamu, tylko wartościowa treść – bądź na bieżąco i rozwijaj swoją karierę!

Zapis na rzęsoletter