Ut på tur – aldri sur mawiają Norwedzy, co znaczy mniej więcej, że spędzając czas na zewnątrz nigdy nie… skwaśniejemy. To norweskie przysłowie świetnie pasuje do tematu tego odcinka…

W krajach skandynawskich przebywanie i ruch na świeżym powietrzu jest swego rodzaju filozofią i sposobem na życie. W tym odcinku rozmawiam z ambasadorką FRILUFTSLIV – Alicją Siarkiewicz o korzyściach płynących ze spędzania czasu na świeżym powietrzu i podstawowych założeniach tej skandynawskiej tradycji.

Zapraszam do wysłuchania odcinka, a po nim można też wpaść na nasz lajfik na instagramach o pomysłach na wprowadzenie aktywności w klimacie friluftsliv do codziennego życia.  

Znajdziesz go TUTAJ

Odpowiedzialność za znakomity montaż i edycje podcastu ponosi Grzegorz Bieniecki 
Kształcenie podkastowe otrzymałam dzięki PodcastPro™   
Pozostałe sprawy ogarnia kobieta, która potrafi stawać na rzęsach Katarzyna Gacek

Transkrypcja odcinka

Dzień dobry, witaj Alicjo, dziękuję że tu jesteś.

Dzień dobry Weroniko, dziękuję bardzo za zaproszenie.

Kochana, zaprosiłam cię tutaj do rozmowy o skandynawskim Friluftsliv, ale zanim cię tutaj i przedstawię i zaczniemy tą rozmowę, zadam ci bardzo ważne, rzęsologiczne pytanie, no bo jakby nie było to jest rzęsologiczny po części podcast, prawda? Alicjo, powiedz mi proszę, jak Ty dbasz o swoje rzęsy?

Już ci mówię, moja droga, i drodzy słuchacze. Ale jesteśmy sztywniary, na początku takie z nas podcasterki, sory muszę się trochę wiesz, rozluźnić na początku…

Tak jest!

Wiesz co tak dbam, dzisiaj mam wyjątkowo ten oto makijaż, który widać na załączonym obrazku, ale tak dbam, że nie noszę makijażu po prostu, bardzo mało używam kosmetyków, produktów do make-up’u i tych wszystkich innych różnych, między innymi dlatego, że się nasłuchałam w takim rzęsologicznym podcaście, że noszenie mascary i tych makijaży wszystkich to jest po prostu bardzo niehigieniczna sprawa, a wiadomo ja nie chce niehigienicznych rzeczy nosić na tak ważnym narządzie, jakim jest narząd wzroku, że po prostu nie noszę make-up’u i tak dbam, a jeszcze inny tip to jest taki, że sobie tak wieczorkiem olejek taki rycynowy nakładam na rzęski i na brwi też czasami, chociaż na brwi to taki mega ciemny, więc chyba tego nie potrzebuje, ale tak właśnie dbam – no make-up i olejek rycynowy.

Jestem niezwykle dumna z Twojej rzęsologicznej wiedzy, kochana. Alicio, jesteś geodetą, morsem, ambasadorką Friluftsliv, członkiem stowarzyszenia już nie pamiętam jakiego, po prostu dużo tego, ja ciebie za to absolutnie uwielbiam. Mieszkałaś 4 lata w Norwegii, od 3 lat mieszkasz w Szwecji, dobrze mówię?

Dobrze mówisz.

Jesteś też podcasterką i nagrywasz, tworzysz „Łosiologię”. Jest to twój autorski program jak piszesz na swojej stronie łosiologia.pl – powstał on z miłości do skandynawskiej natury.

Tak, zgadza się.

I w swoim bio też na Instagramie piszesz, że jesteś aktywna, kochasz las, kochasz wodę, ja bym Ci chciała zadać takie pytanie – proszę powiedz mi jak myślisz, jaki wpływ na Twój dzisiejszy stosunek do aktywności na świeżym powietrzu, do natury itd. ma fakt, że mieszkasz już tyle lat krajach skandynawskich? Czy w Polsce też miałaś do tego taki stosunek czy nie?

Historia jest dość długa, postaram się szybko ją powiedzieć, bo myślę, że ma to bardzo duży wpływ – to, że tutaj mieszkam, to, że żyję, ale to też nie było tak, że tak było zawsze, bo mi to zajęło kilka lat, żeby to tak naprawdę wprowadzić w życie, zrozumieć, być świadomym tego co się dzieje wokół mnie, a aktywna byłam zawsze i byłam takim turbo-dzieckiem – wszystkie sporty świata, granie w piłkę, skakanie tam po drzewach, jakieś berki itd. nie wiem w co tam się bawiliśmy za dzieciaka, ale wszystko było. Trenowałam bardzo długo, nie wiem ponad 5 lat chyba, karate, więc były różne sporty walki, różne przeróżne sporty i ruchy, jak tylko można sobie wyobrazić, no i to zamiłowanie do natury też było, bo jednak wychowałam się w takich czasach, gdzie nie było internetu i wszystko się robiło jednak na zewnątrz, i taka jest prawda…

Lata ‘80 ‘90 jeszcze.

’90? A sorry, ostatki, przepraszam.

Wybaczam.

Ale nie no, to że mieszkam tam w tej Skandynawii, myślę, że dobrze mi to zrobiło. W sumie zupełnie nieświadomie się wyprowadziłam, ale to jak się tutaj żyje, to jakimi się ludźmi otacza, wszystko to co się dzieje dookoła, po prostu wszystko to co jest w życiu prywatnym, zawodowym, wszystko naokoło ciebie, myślę, że to ma strasznie duży wpływ i mi się bardzo podoba, że tutaj jest to takie naturalne, takie proste, że idziemy na spacer, że jesteśmy na świeżym powietrzu, że idziemy na narty że biegamy, że robimy też różne przeróżne rzeczy, że tym żyjemy, że się cieszymy. No i tak – odpowiadając na Twoje pytanie to myślę, że to, że jestem w Skandynawii ma na to bardzo duży wpływ, bo jest na pewno mi o wiele łatwiej to robić, tak mi się też wydaje, że jest to takie bardziej przystępne tutaj…

Masz wrażenie, bo ja takie wrażenie mam, że właśnie ta kultura tutaj i ten nacisk na to, żeby korzystać z natury, wychodzić na zewnątrz i to, że my widzimy wszędzie ludzi, którzy z tego korzystają, bo ja pamiętam, jak ja przyjechałam do Norwegii 10 lat temu i po prostu to była jedna z pierwszych rzeczy, która rzuciła mi się w oczy, że po prostu ludzie uprawiają różne aktywności na ulicach i gdzieś tam ci ludzie są w bardzo różnym wieku, bo jak się nawet gdzieś poszło już mówię o zamkniętym może pomieszczeniu na siłownię to też takie zaskoczenie, bo przecież na polskich siłowniach jest tyle takich facetów itd., a tutaj dziadki, babcie, także to zamiłowanie do sportu i do natury chyba wspiera Skandynawia, taką miłość do natury…

Wspiera i uczy od małego dziecka, powiedzmy nawet już od tego dnia pierwszego czy tygodnia pierwszego, gdzie z dziećmi się spędza bardzo dużo czasu na świeżym powietrzu, wszystkie przedszkola i te pierwsze klasy, w ogóle duża jest zajęć, jest bardzo duży nacisk, ja nie mam dzieci osobiście, ale wypowiadam się z tego co wiem, że te dzieciaki spędzają jednak bardzo dużo czasu na świeżym powietrzu, potem jako nastolatkowie, ludzie dorośli i właśnie ci ludzie, którzy mnie chyba tak najbardziej inspirują i z tych ludzi, z których najbardziej czerpię te swoje takie – nie wiem – zamiłowanie, że wiesz, idziesz na spacer, idę czasami na spacer, bo chcę przewietrzyć głowę, mam tam jakichś dużo rzeczy albo się stresuję czy coś i idę się odstresować i patrzę– biegnie, biegnie pan, lat 75 co najmniej, ale on biegnie tak żywo, wiadomo – nie szybko, ale zawsze macha, uśmiecha się – hej God Morgon! – po prostu ci ludzie są tak, mają w sobie tyle życia, tyle energii, tyle takiej no nie wiem witalności takiej, aż miło się na nich patrzy i zawsze jak patrzę na tych ludzi to sobie myślę, wyobrażam siebie samą taką za ileś tam, dużo lat, że właśnie tak spędzam swoje lata dorosłego życia czy tej emerytury.

No bo to jest piękna wizja, prawda?

To jest o wiele lepsza wizja niż taka, gdzie mam na przykład… no dobra nie ma tam co snuć czarnych wizji, ale to też jest tak, żeby być tą panią babcią 75-letnią, która biega i chodzi na spacery i ma energię no to się nie bierze znikąd– to się bierze z tego że ona przez całe życie prawdopodobnie była aktywna, chodziła na spacery, spędzała ten czas w naturze i tak jej zostało, więc to jest moim zdaniem świetne po prostu, uwielbiam to tutaj.

Ale fakt, że moja babcia, która w sumie odeszła parę lat temu, ale żyła bardzo bardzo długo to ona właśnie uprawiała takie bardzo długie spacery, spacery po górach, do bardzo bardzo takich lat 70 parę lat miała, jeszcze chodziła sobie 10 km do lasu. Ale Alicjo proszę, przejdźmy sobie do takiego głównego tematu rozmowy, czyli do Friluftsliv, nagrałaś aż 5 odcinków o tym czym jest Friluftsliv i tam wyjaśniasz bardzo dokładnie wszelkie różne podstawowe założenia, czy mogłabyś tak nam krótko wyjaśnić proszę, bo być może na pewno ktoś się nie spotkał z tym pojęciem, więc czy mogłabyś tak nam powiedzieć coś czym jest Friluftsliv?

To tak bardzo krótko – Friluftsliv to jest po prostu życie w naturze, życie na świeżym powietrzu, takie życie outdoorowe, jakby to powiedzieć może z języka angielskiego. Dokładnie słowo FRI oznacza, że „free” oznacza „wolne”, „life” – „życie”, „luft” – „powietrze”, zła kolejność teraz, no chodzi o to, że…

Ja wiem o co chodzi, jest wolne powietrze, świeże i w ogóle.

Tak, jest świeże powietrze, wychodzimy do tego powietrza, wychodzimy do tej natury, wychodzimy na zewnątrz i robimy tam różne aktywności, czyli spacerki, pływanie, jazda na rowerze, łowienie ryb albo siedzenie na ławeczce i patrzenie się przed siebie, to też jest czynność…

Oczywiście!

… tak, bardzo czasami potrzebna, o której się aż tak dużo w sumie nie mówi, żeby sobie wyjść i popatrzeć tak – ale fajne ptaszki. Chodzi też tutaj o to, co jest w sumie bardzo ważną rzeczą, żeby nie mylić jej z treningiem, że Friluftsliv nie ma takich wymogów, nie ma żadnych wymogów, nie ma takiego „muszę”, jak idziesz sobie na ten spacerek to sobie idziesz, ile przejdziesz tyle przejdziesz, jeśli biegasz to też może być wiesz taki, nagle sobie biegasz a pomyślisz „ a kurczę, pobiegłabym”, a to biegnę. Tylko też, żeby nie mylić tego ze sportem, że na przykład jeśli wychodzisz już z domu z założeniem, że idę biec 10 km w takim i takim czasie no to to już jest trening, nie?

To już nie jest Friluftsliv, to jest bardzo ważne, żeby chyba to rozróżnić, nie?

Tak, generalnie i to i to jest świetne, bo i tu jest ruch i tu jest ruch, tu jest świeże powietrze i tam jest świeże powietrze tylko, żeby można było tak jakoś zrobić kategorie no to Friluftsliv właśnie nie ma takiego „muszę” i takich wymogów…

I takich bardzo mocno określonych celów, mierników, nie? To jest po prostu przyjemność z przebywania na świeżym powietrzu w jakikolwiek sposób człowiek by chciał. Czy są jakieś czynności na świeżym powietrzu, które nie są związane z Friluftsliv czy nie?

Wiesz co, no nie wiem, trudne pytanie, chyba wszystko można do tego zaliczyć, bo chodzi o to właśnie, żeby być na świeżym powietrzu, bez żadnego „muszę” i czerpać z tego korzyści i czuć się dobrze.

Właśnie porozmawiajmy o tych korzyściach, bo ja lubię w ogóle o korzyściach rozmawiać i porozmawiajmy o tych korzyściach, bo tak de facto tym odcinkiem chcemy zachęcić do właśnie korzystania z Friluftsliv. Alicjo, jakbyś mogła tak, ja wiem że tego jest dużo, ale porozmawiajmy o tych korzyściach, co to Friluftsliv przynosi?

Przynosi bardzo dużo, tak jak już wspomniałaś, ja w ogóle, tego nie widać, ale przygotowałam sobie takie notatki do tej rozmowy, chyba za 2 tygodnie zbierałam te wszystkie korzyści, żeby o tym opowiedzieć i tego się nie da opowiedzieć w jednym odcinku, ale postaram się tak szybko i w miarę…

Jesteśmy w podcaście, nie spiesz się Alicja, poza tym jesteśmy w Skandynawii – kto tutaj się spieszy?

Tak właśnie, jest luzik, we Friluftsliv też o to chodzi, że to ma być, wiesz, no stres, ty masz wyjść na ten spacer i się odstresować, to jest właśnie jedno z korzyści przebywania w naturze, że zmniejsza się poziom stresu.

Mega potrzebne w naszym świecie, prawda?

Strasznie, strasznie, czytałam gdzieś jakieś, właśnie jak się przygotowywałam do tego wywiadu, czytałam gdzieś jakieś zebranie tych wszystkich korzyści i badań i tam było, że nawet już 4 minuty przebywania w naturze powoduje, że hormony stresu się obniżają, więc samo to że wyjdziesz…

Niesamowite!

Tak, bardzo niesamowite…

4 minuty to jest nic, prawda?

Tak, czyli tak: obniża się poziom stresu, obniża się tętno, obniża się twoje bicie serca, co ja powiedziałam teraz – tętno i bicie serca, już jakieś głupoty gadam, widzisz?

Nie, dobrze mówisz, tętno i bicie serca.

No tak.

Wiadomo o co chodzi, kochana, dobrze nam się wszystko obniża, tak jak trzeba, reguluje nam się.

To co nam się musi, wiesz, to co mamy dużo to nam się obniża, bo nam się musi obniżać, czyli głównie ten stres, a to co nam się podnosi to energia, taka witalność, radość z życia, kiedy idziemy do natury to też zwiększa nam się ruch, bo na przykład idziemy czy biegniemy czy pływamy czy jedziemy na rowerze to poprawiamy swój szkielet, poprawiamy swoje mięśnie, poprawiamy swoją mobilność, jest naprawdę szereg korzyści, i teraz znowu się zacięłam, muszę sprawdzić notatki…

Ale Alicja, powiedziałaś tutaj o korzyściach takich zdrowotnych i to na poziomie takim fizycznym i psychicznym, czyli takim holistycznym można powiedzieć, prawda, bo tutaj ten poziom stresu ma wpływ na wiele rzeczy i na przykład na nasz sen, a przecież jakość snu jest bardzo ważna dla jakości naszego życia, więc takie zdrowotne sprawy tutaj wymieniłaś, a jeszcze w kwestiach społecznych, prawda?

Poprawia się, przepraszam, że Ci przerwałam, dopiero jak zaczęłaś mówić to mi po prostu wiesz „aaa, poprawia się koncentracja”, moja koncentracja po prostu w pomieszczeniu jest na poziomie level. Poprawia nam się koncentracja, lepiej się uczymy, lepiej zapamiętujemy, właśnie w skandynawskich szkołach i przedszkolach bardzo dużo, tak jak wspomniałam, dzieciaki bardzo dużo czasu spędzają na zewnątrz i przez to się uczą, mają w ogóle lekcje na zewnątrz, to nie jest tak, że oni tylko się bawią, ale mają już w tych późniejszych klasach mają takie zajęcia, w których się uczą i też jest pokazane, udowodnione, że lepiej się uczymy przebywając w naturze i doświadczając tego, bo inaczej jest jak się uczysz lekcji z biologii czy z geografii z książki i notateczek, a inaczej zupełnie jest jak wyjdziesz do tego lasu i doświadczasz tego wszystkimi zmysłami, możesz pomachać, możesz dotknąć, możesz zobaczyć, możesz poczuć wiatr na własnej skórze, do tego poprawia się apetyt, do tego poprawiają się też właśnie wszystkie te społeczne aspekty, jak się dogadujemy jak się kontaktujemy, to, że musimy na kimś polegać, bo w naturze… w sumie chyba gdziekolwiek na świecie ciężko sobie człowiekowi poradzić samemu, dlatego się zbieramy w te stadka żeby sobie pomagać nawzajem, więc to też uczymy się tego wzajemnego kontaktu i przebywania z różnymi ludźmi w różnych sytuacjach.

Dokładnie, a jeszcze jak wcześniej wspominałaś o tych babciach biegających i pozdrawiających to też właśnie pomyślałam o takich korzyściach społecznych wynikających… ty tutaj mówisz o współpracy w grupie, o takich rzeczach, ale też takie społeczne czucie się jak u siebie, ja w Norwegii poczułam się najbardziej jak u siebie jak zaczęłam właśnie chodzić w góry i uprawiać aktywność i zauważyłam, bo ja tak sobie myślałam czasem w weekendy latem „gdzie ci wszyscy ludzie są”, bo nie było ich nigdzie w mieście i któregoś razu poszłam w góry i się okazało, że po prostu oni tam wszyscy są – w lasach, w górach. Dlaczego, powiedz mi, taką refleksję mam, że coś, to przynosi tak wiele korzyści jest darmowe, jest dostępne, generalnie możemy z tego korzystać wszyscy, póki co nie jest to jeszcze aż takim luksusem, nie wiadomo co będzie dalej, prawda, a jednak we współczesnym świecie, no tutaj w Skandynawii mamy to wsparcie, że jednak kulturowo się wspiera to korzystanie z tego, ale we współczesnym świecie, w wielu miejscach nie, tak? Dlaczego tak może być? Kurczę, to jest dziwne.

Wiesz co? To jest bardzo takie filozoficzne pytanie, wiadomo to ty lubisz filozofować, ale pofilozofujmy sobie razem. Nie no wiesz co, ja też przeczytałam, jak już się szykowałam do tej rozmowy jedną książkę Andersa Hansena, to jest taki szwedzki nie psychoterapeuta tylko lekarz psychiatrii. Jon napisał taką jedną książkę, przeczytam tytuł „Silny mózg – jak ćwiczenia i trening wzmacniają Twój mózg” i drugą książkę, jaką on napisał to jest „Zdrowie na receptę” i podsumowanie tej jednej książki to jest takie, że jak ją czytasz to chcesz coś robić, bo ten ruch jest taki wspaniały dla życia i dla zdrowia i dla wszystkiego, że nie masz nic w głowie tylko idziesz i po prostu robisz coś i się ruszasz, a z drugiej książki wynika taki morał w skrócie, że właśnie ruch jest najlepszym i najwspanialszym lekarstwem na świecie, bo jest za darmo, zupełnie za darmo i nie ma żadnych skutków ubocznych i tam jest trochę tak pofilozofowane właśnie dlaczego z tego nie korzystamy w sumie można mieć dużo różnych pomysłów na to, ale myślę, że lubimy chyba mieć coś takiego, miałam tego nie mówić, ale chyba szczególnie my Polacy, że…

My jesteśmy wyjątkowi po prostu…

No lubimy chodzić do lekarzy, lubimy jak jest tabletka na wszystko, ja pamiętam, zupełnie nie mam czego ukrywać ani czego się wstydzić, ale jak przyjechałam do Norwegii to przecież były tak – tabletka, syropek, maść, po prostu tabletka na wszystko i ma pomóc na wszystko, tak? Coś cię zaboli, pójdziesz do lekarza albo tam gdzieś i on ci da coś cudownego, jakiś zastrzyk albo właśnie jakąś tą magiczną kapsułkę i ty to weźmiesz przez kilka dni i ci będzie lepiej, nie? I my to chyba lubimy taką mieć, takie coś, co ktoś nam da i nam się wydaje, że to podziała, a żeby się ruszać i dbać o siebie no to musimy my to robić, sami sobie to postanowić, we własnych głowach i robić to regularnie, codziennie, powoli, pomału i testować różne rzeczy i tak naprawdę robić to przez całe życie, więc…

Dokładnie, Alicja, a tak mówisz o tym lubieniu, ale zwróć uwagę, że jednak marketingowo się karmi jednak w Polsce na wszystko leki, a tutaj tego też nie ma, i to się sprzedaje, tutaj tego nie ma, tutaj jak się idzie do lekarza chorym to lekarz zaleca spacer, odpoczynek, a raczej leki dostać, jakieś antybiotyki to nie jest też tak łatwo. Alicja, i teraz przejdźmy do takiej moim zdaniem najważniejszej częściej tego podcastu, takich konkretów, bo skoro wiemy że jest tyle korzyści wynikających z ruchu na świeżym powietrzu, skoro wiemy że mamy generalnie do tego dostęp i jest to darmowe i jakbyśmy chcieli po prostu wprowadzić sobie w życie, w taką codzienność ten Friluftsliv, ale nie mamy takiego wsparcia, tak jak my tutaj w Skandynawii przycinek co możemy zrobić żeby sobie zbudować, porozmawiajmy jak zbudować nawyk Friluftsliv, po prostu zwykły nawyk, codzienny?

Nie wiem gdzie zacząć, ale jak będę zbiegać na manowce to mnie sprowadź. Zacznę od tego, że chyba najważniejsze to jest właśnie zdać sobie sprawę z tego po co to robimy i dlaczego to jest takie ważne, bo jeśli sobie zdamy sprawę, że ja teraz codziennie, gdy czuje się dobrze, dbam o siebie, ruszam się, chodzę na spacer, wychodzę do lasu, robię różne aktywności, wychodzę na ryby, grzyby, cokolwiek tam kto lubi i może, jak to zrozumiemy to po prostu będziemy to robić, jeśli się do czegoś tylko i wyłącznie zmusimy, bo ktoś tam nam powie, a my sobie tam potem ręką machniemy „a, co tam wiesz, co ona tam gadała za głupotki” no to nie będzie tego nawyku, więc jeśli już dojdzie do nas, że „ok słuchaj, to jest ważne, nie czekaj aż coś cię zaboli tylko po prostu miej swoją wizję, tak jak ja mam wizję tej babci biegającej, że chcę taka być i rób codziennie wszystko, żeby było to możliwe”, a druga rzecz, że muszą to być aktywności, które my lubimy, po pierwsze, takie aktywności, które możemy wykonać, no bo ja nie będę sobie teraz wymyślać, że uwielbiam pływać, co lubię, jej będę teraz pływać codziennie, bo jak nie mam basenu no to sobie nie popływam. Muszą to być aktywności też dostosowane do pory roku, no bo w zależności też gdzie mieszkamy to trzeba być realistą po prostu, do naszego trybu dnia, to co robimy, jakie mamy rodziny, jeśli mamy jakieś obowiązki rodzinne, obowiązki w domu no to trzeba jakoś sobie tak to ustalić, że „ok, nie mam czasu rano, bo mamy zawsze harmider rano, ale wieczorem może tam będzie ten wieczorny spacer na przykład, albo przejażdżka rowerem, albo narty, cokolwiek, więc wybrać takie rzeczy, które lubimy, które są proste, które są realne do wykonania i zacząć takimi małymi kroczkami, to nie mówię, że od razu trzeba iść w góry na 10 km, tak jak twoja babcia, tylko na 20 minut spacerku na przykład przed snem, to jest super sprawa i teraz mi się przypomniało…

Albo nawet 10, prawda? 10 by mogło wystarczyć na początku.

Tak, dokładnie, no jasne 10, słuchaj 5 wystarczy, wystarczy, że nawet założysz buta i wyjdziesz jedną nogą za drzwi i to wystarczy, bo drugiego dnia może będą dwie nogi, potem już przejdziesz kilka kroków, więc żeby zacząć naprawdę bardzo prosto, nie stawiać sobie jakichś nierealnych wymagań co do siebie, żeby się nie karcić w żaden sposób, może jak tam nam coś nie pyknie no bo wiadomo możemy być zmęczeni, możemy być chorzy, cokolwiek, ważne też żeby dostosować może do takiej swojej formy danego dnia, bo ja na przykład jak sobie zaplanuję, że, dzisiaj sobie tak zaplanowałam, że pojadę rowerkiem na taką górkę, ale nie wiem, nie wykonam chyba tego, bo nie dam rady, więc pewnie będzie tylko spacer jakiś właśnie taki króciutki, więc no sposobów jest sporo, fajnie jak ma się jakiegoś ziomeczka takiego, towarzysza, wędrownika, który na przykład będzie chciał z nami chodzić albo coś robić, najlepiej mieć takiego na żywo a nie on-line, może to być kot może to być pies nawet, to jest zupełnie osobista sprawa, jedynie ludzie chodzą z kotami, więc…

Tak, niektórzy się zdarzają tacy, że chodzą z kotami, rzeczywiście. Słuchaj bo tak, z takich rzeczy ważnych, które tutaj powiedziałaś, warto sobie też zaplanować czasu w sensie takim, że mówiłaś tutaj właśnie że jak się ma rodzinę i tak dalej, obowiązki, warto sobie zaplanować czas na tą codzienną aktywność, to nie musi być godzina, dwie, trzy, wręcz przeciwnie – niech to będzie coś małego, niech to będzie 5 minut, niech to będzie 10 minut. Mówiłaś o tym, aby znaleźć aktywności, które się lubi – to mi się wydaje jest w ogóle taki temat dosyć istotny, bo w tym wszystkim myślę, że są osoby, które są bardziej kreatywne, są osoby, które są mniej kreatywne w takim kontekście szukania takich pomysłów i myślę sobie, że warto by było jeszcze ten temat rozwinąć właśnie, jak tych pomysłów szukać, ale ostatnio rzecz, związana z porami roku, bo przecież my jesteśmy w Skandynawii, tutaj jest takie powiedzonko, wiesz jakie powiedzonko, powiedz je proszę, ty tak pięknie mówisz …

Aha, że nie ma złych ubrań

Tak, już myślałam że chcesz powiedzieć, że… Nie ma złej pogody?

Tak, nie ma złej pogody!

Nie ma złych ubrań, są złe ubrania, jest bardzo dużo złych ubrań, zaznaczmy to głośno!

Tak, ja w ogóle miałam takie pytanie na moim interview w Oslo, i mi to zadali, a ja tam wiesz „nie ma złej pogody, a co tam ubrania”, a potem wyszłam z siebie, wiesz, taka idiotka, poszła na pierwszą robotę, na budowę w kwietniu, w połowie kwietnia, pamiętam wyjeżdżałam już, mieliśmy opony zmienione na letnie, jak nam przywaliło zimą, po prostu złem no to też można wiesz..

Ale Alicja, powiesz jak się mówi w Norwegii a propos właśnie pór roku i ubrań?

W Norwegii? A już bym to bardziej chyba po szwedzku powiedziała…

A no tak, wybacz mi.

Ja już trochę tak nie pamiętam tego norweskiego, wiesz ‘det finns inga dåliga väder bara dåliga kläder’

Czyli po prostu nie ma tej złej pogody na to, żeby wyjść, są tylko złe ubrania i właśnie z tym przygotowaniem się na, właśnie zaplanowaniem sobie czasu i zaplanowaniem sobie ubrań, takie rzeczy to są też chyba takie wspomagające, nie?

Jasne, jasne. Tak naprawdę w Friluftsliv jest to fajne, że no tak naprawdę nie potrzebujemy wielu rzeczy, nie potrzebujemy super inwestycji, bo to co jest nam potrzebne to wygodne buty, takie żeby nam nie przemakały najlepiej, to właśnie zależy od pory roku, no i jakaś kurtka. Tak naprawdę możesz wyjść i w dżinsach i we wszystkim, tylko jak będzie jakaś super ulewa i super niepogoda czy tam śnieżyca to też lepiej się na początku nie katować, że za wszelką cenę ja wyjdę, bo tak sobie postanowiłam, no wiadomo jak jest…

Nic na siłę we Friluftsliv.

Tak, nic na siłę, ale fajnie mieć to w pamięci i ja na przykład, tak jak wspomniałaś, jestem geodetą i teraz mam taką pracę, że czasami jestem na zewnątrz, czasami jestem w biurze ja sobie teraz tak planuje, że jak jestem na zewnątrz i mam długi pomiar, czyli chodzę sobie tam z jakimś instrumentem, jestem ciągle na świeżym powietrzu, chodzę, chodzę, jestem zmęczona to ja już potem w domu na przykład nic nie robię, bo ja sobie ten czas pracy poświęcam na bycie w ruchu.

No właśnie, prawda? Czyli praca też może być Friluftsliv?

No tak, no to już jest praca, wiesz to też nie jest tam jakieś wytłumaczenie mocne, no bo jeśli ktoś pracuje 6 godzin w tygodniu na świeżym powietrzu to może powiedzieć „ ja już swoje odpykałem”, no nie?

Tak.

Ale ja mam czasami tak, że, teraz szczególnie, że chodzę w lesie sama, i tam po takich ścieżkach i tam mierzę sobie takie lampy, no nieważne, w każdym bądź razie, jeśli mam takie dni typowo biurowe, gdzie siedzę przed komputerem i jestem tam tzw. klikaczem no to wtedy sobie robię takie już większe wyprawy, większe typu pojadę pół godziny rowerem. W ogóle jeżdżę też rowerem do pracy, więc to też można jakoś tam sobie pogodzić.

Słuchaj, a tak trochę egoistycznie cię zaprosiłam, egoistycznie, samolubnie teraz na jesień do tego odcinka, bo ja ci powiem szczerze, wiesz, ja znam korzyści z takiego codziennego ruchu na świeżym powietrzu, natomiast zdarzają mi się takie momenty, takie cykle że tak powiem, że potrafi się zasiedzieć. Ostatnio tak się zasiedziałam i teraz chcę właśnie wrócić do takiego regularnego wychodzenia, dlatego, że jesteśmy też przed okresem jesienno-zimowym, już prawie w okresie jesiennym, ale przed okresem zimowym, więc warto tutaj, jak się żyje w Skandynawii to rzeczywiście człowiek bardziej docenia jednak to słońce i to wszystko, więc chciałabym też sobie wprowadzać taki nawyk wychodzenia codziennie z domu, myślę, że forma takiej tabelki typowej właśnie do budowania sobie nawyków, gdzie sobie byśmy wypisali czynności, które lubimy, w ogóle jakieś aktywności różne na świeżym powietrzu i po prostu sobie zrobili taką tabelkę, wiesz, no na przykład 10 pierwszych dni i sobie zaznaczamy krzyżykiem codziennie, że jakąś taką aktywność byśmy zrobili – myślisz, że taka forma mogłaby być fajna do tego, żeby taki nawyk właśnie wprowadzić?

Myślę, że byłaby bardzo fajna, moja droga, jasne, i też wypisanie, samo wypisanie takich różnych pomysłów, bo tak naprawdę można całe życie chodzić na spacery i tak jakby na przykład są też różne jakieś spacery uważności i np. że na tym spacerze zauważam np. zapachy, a na tym spacerze skupiam się na jakichś dźwiękach, więc możemy wypisać różne, przeróżne aktywności, a jest ich sporo…

No właśnie, to jest kwestia też bardzo indywidualna, bo niektórzy lubią różnorodność, ja na przykład Jestem osobą, która w aktywności fizycznej bardzo lubi różnorodność, natomiast są takie osoby, które właśnie lubią chodzić na właśnie takie na przykład spacery codzienne i one są gdzieś tam takie właśnie uważności i coś tego typu. Słuchaj, pomyślałam sobie, bo wiem, że wypisanie takich aktywności i w ogóle czasami bywa trudne – może byśmy spotkały się jeszcze we wrześniu, wrzesień to jest taki miesiąc astrologicznej panny, który bardzo pomaga w budowaniu nawyków – może byśmy się spotkały jeszcze na jakimś live tutaj ze słuchaczami we wrześniu i sobie właśnie takie aktywności wspólnie razem powymyślali, powypisywali, żeby mieć taką zachętę, motywację…

No jasne, zachętę, motywację, można też podzielić się, bo tak jak mówiłyśmy o tym współtowarzyszu do wędrówek, jasne – fajnie go mamy, ale czasami jest tak, że go nie mamy, a w sumie bardzo często jest tak, że go nie mamy, więc może fajnie byłoby mieć taką wirtualną koleżankę do spacerów, albo jakąś taką no powiedzmy tą motywację, fajne słowo, czy jakieś pomysły po prostu do zrobienia, a ja jeszcze mogę sprawdzić jak się pandemia cała zaczęła to w Polsce wiadomo jak było, a w Norwegii Norsk Friluftsliv – taka organizacja miała akcję, nie wiem czy do tej pory w sumie ją mają ‘En om dagen’, czyli „Raz dziennie”. Polegało to na tym, żeby raz dziennie coś robić, raz dziennie wychodzić z domu, raz dziennie robić właśnie jakąś taką aktywność, iść na spacer, i oni właśnie dawali też dużo pomysłów co można robić, na przykład idziesz na spacer w poniedziałek, swoją tam rundkę, którą lubisz, a we wtorek idziesz tylko w drugą stronę, w sensie, że wiesz, nie że tyłem, tylko że…

Bardzo fajny pomysł!

Idziesz tyłem, w czwartek bokiem, a w piątek drugim bokiem (śmiech).

To też jest pomysł!

To też jest pomysł.

Ja myślę, że tu w Norwegii nikt by na to nie zwrócił uwagi, jakby ktoś sobie boczkiem szedł (śmiech). Dobra Alicja, słuchaj, bardzo ci dziękuję w ogóle za tą rozmowę, jadę w ogóle mogłabym z tobą tu jeszcze tak troszeczkę sobie dyskutować, ale wiesz co? Spotkajmy się proszę na takim live, video z tego live’a później też dołączymy na stronie pod tym odcinkiem podcastu, żeby tutaj ktoś jak nas słucha 10 lat później czy tam w 2085 roku, prawda, to żeby mógł sobie tam do nas dołączyć. Ja tobie najpiękniej dziękuję, że przyjąłeś zaproszenie do podcastu, trochę nam ten odcinek zajął i czasu i różnych rzeczy, więc tym bardziej ci dziękuję, że poświęciłaś swój czas, bo wiem jak cenisz też swój czas i wolisz gdzieś tam latać samolotami, prawda, czym ty tam latasz właśnie – helikopterami? Nie nadążam za tobą!

Raz się przeleciałam i tam wiesz już, o…

Dziękuję ci za to, że tutaj dzisiaj jesteś, życzę ci mnóstwa czasu na świeżym powietrzu, zapraszam wszystkich serdecznie do wysłuchania twoich odcinków podcastu „Łosiologia”, czy jakieś plany związane z „Łosiologią” na następne miesiące masz?

Wiesz co, plany to łohohooo, nie no wiadomo, są plany, ale tak teraz pomyślałam o tym wrześniu, bo ty powiedziałaś o tym, że wrzesień jest miesiącem panny i planowania i tych nawyków i my w pracy mamy teraz taki challenge właśnie ruchu, zaczyna się chyba 6 września i polega na czym, że za każde 20 minut ruchu zbieramy jeden punkt i to będzie trwało chyba przez cały właśnie wrzesień i kto najwięcej punktów uzbiera czy jaka grupa to tam czeka jakaś nagroda, a typowa nagroda w Skandynawii na jesień to są uwaga uwaga czy ktoś zgadnie, dam chwilę czasu do pomyślenia dla słuchaczy…. kamizelki odblaskowe!

No tak, bo jesienią, zimą, jak się spędza czas na świeżym powietrzu to lepiej błyszczeć, prawda?

Dokładnie, dokładnie, więc bezpieczeństwo przede wszystkim…

Ale tu od razu pokazujesz jak przedsiębiorcy wspierają pracowników swoich w tym, żeby wychodzili i motywują żeby wychodzili i w ogóle zażywali ruchu, wychodzili na zewnątrz…

Dokładnie, i to jest też takie odgórne, bo mają, tak mi się wydaje, że to są pieniądze z podatków za to, jest mnóstwo w ogóle różnych takich rzeczy, bonusów, które pozwalają pracownikom właśnie korzystać z tego, godzinka na ruch w pracy…

Płatna?

Tak.

Zaznaczmy – płatna godzinka na ruch w miejscu pracy dla pracowników.

To jest świetne, też nie jest to zawsze, zależy jaka jest firma, ja akurat teraz mam godzinkę na ruch, może to też być więcej, to nie jest tak, że to jest godzinka i mnóstwo innych, ale to już o tym inny podcast możemy zrobić. Jakie plany w „Łosiologii”? Tak myślałam, żeby zrobić taki odcinek podsumowujący wszystko co ja chciałam powiedzieć i o czym zapomniałam teraz powiedzieć albo o czym powiedziałam tak jakoś zupełnie poplątanie z pomieszaniem…

Ale to jest po naszemu kochana, taki chodnikowy styl!

No właśnie. Generalnie przesłanie jest takie, żeby się więcej ruszać, a jak już połączymy ten ruch z ruchem na świeżym powietrzu to już jest w ogóle jakieś turbo efekt i będziemy przez to tylko szczęśliwi i zdrowi..

I taki świat mi się podoba. Alicja, już się z tobą pożegnałam, czy nie?

Tak pożegnałaś, ale jeszcze tak – dziękuję ci również Weronika za zaproszenie, było mi bardzo miło i wszystko to co się tam mówi na koniec…

Dziękuję, słyszymy się i widzimy się na live na Instagramie we wrześniu 2021 roku i sobie porobimy jeszcze takie fajne rzeczy, żeby się zmotywować i zainspirować do więcej ruchu na świeżym powietrzu.

Jasne, do zobaczenia!

Dziękuję ci pięknie, do usłyszenia, do zobaczenia!

Cześć!

1 thought on “Czas na spacer – o skandynawskim friluftsliv z twórczynią podcast ŁOSIOLOGIA Alicją Siarkiewicz”

  1. Pingback: #023 Mrówki większe od łosi? - Łosiologia

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *